Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
wtorek, 31 października 2006
Którędy na PKS?
Wczoraj jechałem do domu. Autobusem. I nie obyło się bez przygód. Ale od początku: jak nietrudno się domyśleć za przejazd autobusem z Tarnobrzegoa do Katowic trzeba zapłacić. PKS Zamość życzy sobie za tę usługę 38 złotych. Autobus jedzie przez Kraków. Jak wiadomo nie jest to małe miasto i osobie nie znającej topografii miasta trudno przejechać przez nie. Jak się okazuje PKS Zamość kasuje pieniądze nawet wówczas gdy kierowca nie zna drogi. Taki się wczoraj trafił. Domagał się on pomocy od pasażerów. Chciał by ktoś pomógł mu przejechać przez miasto zahaczając o dworzec PKS. Jedna osoba zaczęła się nawet buntować i burczeć coś o ewentualnym zwrocie kosztów w przypadku gdy spoźni się ona na autobus w Katowicach. I moim zdaniem kobieta ma rację: spóźnienie nie wynikało z warunków na drodze. Spóźnienie było wynikiem błędu w doborze kierowcy. Wina leży ewidentnie po stronie przewoźnika. Też już chciałem się coś odezwać, pokrzyczeć coś na kierowcę, ale... ugryzłem się w język. Nie chcałem dodatkowo stresować kierowcy. I udało się! Kierowca zdążył! Tylko u licha dlaczego PKS Zamość nie szkoli swoich kierowców? Dlaczego pasażerowie muszą drżeć o to czy dotrą do celu na czas? To chyba jakaś kpina by pasażer tłumaczył kierowcy którędy jechać. To tak samo jakbym wsiadł do taksówki w Warszawie z poleceniem zawiezienia mnie na Saską Kępę, a taksówkarz oświadczył z rozbrajającym uśmiechem: "50 złotych i proszę o popilotowanie mnie do celu"... Co to ma być???

A tak przy okazji: wesołych świąt!

piątek, 27 października 2006
Druga Kambodża.
Pokłóciłem się ostatnio z pewnym znajomym. Sprawa ta to taki odgrzewany kotlet, ale nadal trzęsie mnie jak sobie pomyślę co się działo po koniec poprzedniej kadencji Sejmu.

Jak to jest do cholery, że pod Sejm przyjeżdża banda pijanych skurwieli, bije się z policją a posłowie dają im przedwczesne emerytury? Sprawa ma kilka aspektów. Pierwszy to taki, czy za szkody wynikłe z zeszłowrześniowych zajść odpowiedział przed sądem chociaż jeden sprawca? I czy pozostali oni bezkarni? To może ja też pójdę i porzucam sobie kamieniami i butelkami w Sejm. A nóż coś wskóram...
Drugi:
W kraju, gdzie brakuje pieniędzy dosłownie na wszystko: poczynając od służby zdrowia, poprzez drogi, na szkolnictwie i policji kończąc. W kraju, w którym miast zajmować się problemami obywateli (bezrobocie czy fatalna sytuacja w szkołach) jesteśmy karmieni informacjami o szafach i teczkach. W kraju, w którym sędziowie mogą wszystko i włos im z za to głowy nie spadnie bo są niezawisli. W tym kraju funduje się górnikom przedwczesne emerytury a jednocześnie nie dba się o pieniądz publiczny. Jakim prawem do cholery jedna grupa społeczna jest uprzywilejowana??!! Gdyby te emerytury były wliczone w cenę węgla - niech sobie odchodzą na emeryturę i po tygodniu pracy, albo po dwóch godzinach - ich sprawa. Ale finansowanie ich emerytur z publicznych pieniędzy? To zwykłe złodziejstwo - na dodatek wymuszone na politykach dbających o swoje własne interesy (niech mi nikt nie mówi, że ktoś przejmuje się problemami zwykłego Jana Kowalskiego). A wymuszenie i kradzież, z tego co się orientuję, jest karalne. Mało tego: gdy górnik odchodzi z pracy ma pierwszeństwo w pośredniaku. Czyli ci którzy stracili pracę nie z własnej winy przegrywają z górnikami, którzy rzucili robotą. Co to ma być? Komuna czy jak? A co z prywatnymi przedsiębiorcami? Ich się tępi. Gruszka na to dobitnym przykładem. Jakby byli wrzodem na czyjejś dupie. Ich kreatywność jest tępiona przez durnych i niedouczonych urzędasów - największych lewusów. Sytuacja jest chora. I nikt nie ma zamiaru jej uzdrawiać. Bo po co? Kapitał wyborczy łatwiej zbić na górnikach (kradnąc pieniądze innym) niż na prywatnych przedsiębiorcach. Chcemy mieć drugą Japonię. A mamy drugą Kambodżę.

czwartek, 26 października 2006
Niby-gwałt przyczyną samobójstwa.
Koledzy z klasy upokorzyli dziewczynke. Rozebrali ją na oczach klasy, udawali, że gwałcą. Wszystko nagrali telefonem komórkowym. Dziewczyna nie wytrzymała tego i popełniła samobójstwo. W tej sprawie każdy, zaplątany w tą historię, jest winny. Winni są sprawcy zajścia. Winna jest nauczycielka, która pozostawiła dzieci bez opieki w czasie lekcji. Winny jest dyrektor, który obarczył obowiązkiem prowadzenia lekcji w czasie gdy (zapewne z polecenia dyrektora) prowadziła apel (przygotowywała się do niego?). Winni są uczniowie - świadkowie tej sceny. Nikt nie zareagował zbyt stanowczo - nikt nie pobiegł po pomoc. Niemal wszyscy udawali, że nic się nie stało. Winni są również rodzice dzieci - uczestników zajścia. Gdy słyszę ojca Łukasza P. (jednego ze sprawców), że winny jest tylko nauczyciel to mi się nóż w kieszeni otwiera. Drogi panie! Czy nieobecność nauczyciela usprawiedliwia takie zachowanie? A wszystko to w duchu wychowywania katolickiego. Religia w szkole, mimo usilnych starań księży i katechetów, nie przynosi pożądanych efektów. Dowodem na to jest zajście w gdańskim gimnazjum czy morderstwo na schodach katolickiego liceum na początku września. Jak widać ludzie wykładający religię nie spełniają swojego zadania. Jakie mają oni zadanie - może ktoś zapytać. Odpowiadam: wpajać wartości katolickie! Te akurat nie są wartościami katolickimi a ogólnoludzkimi, ale mniejsza o to. Księża (katecheci) wpoili te wartości Łukaszowi i jego kolegom? Sami odpowiedzcie sobie na to pytanie. Winna jest również pani kurator. Mówi ona: "Tę sprawę trzeba wyciszyć". No pewnie! Najlepiej gdybyśmy nie dowiedzieli się o tym co się w szkole dzieje. Bo po co? Samobójstwo to nie sensacja! A dziennikarze tylko takich informacji szukają. Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że ta pani chrzani od rzeczy. Dlaczego chce wyciszyć sprawę? Udawać, że nic się nie stało? Pani kurator dodaje: "Pozwólmy działać dyrektorowi tak, by szkoła mogła wreszcie powrócić do normalnego funkcjonowania". No tak! Pozwoliliśmy dyrektorowi na niezapanowanie nad sytuacją w szkole to pozwólmy też na dalsze działania. Czy pani kurator jest ograniczona umysłowo? Sądząc po jej wypowiedziach - TAK!

Ta sytuacja pokazuje, że znienawidzony przez społeczeństwo (albo przynajmniej jego znaczącą część) Roman Giertych ma rację: należy natychmiast wypierdolić ze szkół chuliganów! Od przeciwników Giertycha słyszymy: "To nie jest metoda! Szkoła ma nie tylko kształcić, ale wychowywać. Takie podziały są złe." I co proponują w zamian? Kompletnie nic. Sprawców tego zajścia nie można usunąć ze szkoły, bo gimnazjum jest obowiązkowe. Zatem młodociani przestępcy będą nadal terroryzować swoich róweśników. Sprawców tego zajścia nie można wsadzić do więzienia - bo są młodociani. Młodociani - znaczy bezkarni. I mamy może jeszcze przyklasnąć? Powiedzieć: "No tak. Tym razem się nie udało."? Gdyby jeden z drugim trafili do paki to dostaliby nauczkę. Skoro nie trafiały do nich tłumaczenia dorosłych (nie wierzę, by nikt im nie mówił co jest złe a co dobre) to trudno. Chłopaki są odporni na słuchanie starszych. Ciekawe czy byliby tak samo odporni w więzieniu? Zero tolerancji dla przestępców! ZERO!

środa, 25 października 2006
Mam już dosyć!
Politycy, twoja mać! Zróbcie coś, do cholery, z aktami IPN! Upublicznijcie je wszystkie, albo spalcie w jasną cholerę! Po kiego grzyba nam jakieś szafy Lesiaka czy czarne teczki? Za niedługo znajdzie się taśma Iksińskiego albo sejf Igrkińskiego. I co wtedy?! Będzieci pitolić o tych dyrdymałach zamiast zajmować się palącymi problemami zwykłych ludzi? Czy dzięki teczkom, szafom, taśmom żyje się komuś lepiej? Dzięki temu wzrósł poziom życia? Spadło bezrobocie? Złapaliście dzięki temu jakiegoś pospolitego przestępcę? Nie! Tak więc zróbcie z tym porządek raz na zawsze!!!!!
wtorek, 24 października 2006
50 rocznica węgierskiego Października.
Historia potrafi płatać figle. Gdyby jakiś reżyser wpadł na pomysł na scenariusz obchodów 50 rocznicy węgierskiego powstania zapewne jego dzieło uznane zostałoby za kicz. Życie jednak kiczem nie jest. Znamienne w całej tej sytuacji jest to, że i wtedy i dzisiaj u władzy są ludzie tego samego nurtu. Oczywiście obecni postkomuniści (dzisiaj nazywani socjaldemokratami) to nie to samo co ówcześni komuniści. Faktem natomiast jest to, że Ferenc Gyurcsány jest spadkopiercą myśli Janosa Kadara. Znamienne jest również to, że 50 lat temu walczył, przede wszystkim, lud. Walczył o wyzwolenie się z radzieckiego jarzma. Walczył o wolność. I teraz po 50 latach w wolnych Węgrzech rozpędzana jest demonstracja. Z jakiego powodu? Bo oto mają się rozpocząć obchody Października. W tym sensie ówcześni opozycjoniści swojego celu nie osiągnęli. Lud walczył, władza świętuje i nikt nie ma prawa im przeszkodzić! Znamienne jest również to, że zarówno wtedy jak i dzisiaj dochodzi do walk. Dosłownie. Śmiesznym zdarzeniem, ale dającym dużo do myślenia, jest opanowanie przez walczących demonstrantów czołgu, który posłużył jako atrapa do inscenizcji wydarzeń roku 56.
Dla mnie - jako sympatyka futbolu tamte wydarzenia mają jeszcze inne - szczególne znaczenie. "Dzięki" radzieckiej interwencji przestała istnieć złota jedenastka. Tamto wydarzenie rozpoczęło największy upadek w historii. Wspaniała, fantastyczna, cudownie grająca reprezentacja Węgier przestała istnieć. Jaka to wielka strata dla futbolu! Jeśli tkoś nie wie o czym piszę to niech wyobrazi sobie sytuację, w której nagle Brazylia zaczyna wszystkie mecze przegrywać. I spada do poziomu Wenezueli. Jak widać polityka ma olbrzymi wpływ na sport, choć sport stara się bronić jak może...
poniedziałek, 23 października 2006
Abstrakcyjna zagadka.
Sprawdź czy pokazane miżej karty zostały oznaczone zgodnie z następującą reguła: jeśli karta jest opisana literą D, to musi być po drugiej stronie oznaczona cyfrą 3. Jaką najmniejszą liczbę kart (i które) należy odwrócić?

D

 

F

 

3

 

7

Pismo nieświęte cz. 4
  1. Na samym początku - no, prawie - Bóg stworzył niebo i ziemię.
  2. Ziemia była bezładem i pustkowiem, ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a duch Boży unosił się nad wodami.
  3. Nie było to udane.
  4. Bóg przyznał to, a nawet rzekł do siebie: "Pfe!".
  5. Wiele by dał, żeby to świństwo nigdy nie zaistniało.
  6. Ale nic nie mógł już poradzić.
  7. Teraz, kiedy zaistniało, mógłby, gdyby zechciał, odesłać wszystko w niebyt, ale nie mógł spowodować, by nie zaistniało.
  8. Tego nawet Bóg nie potrafi.
  9. Nikt nie potrafi zanegować przeszłości.
  10. Teraz, kiedy stworzył po raz pierwszy, zdał sobie sprawę, że nie jest zupełnie wszechmocny.
  11. Zrozumiał, ale zbyt późno, że idea tworzenia jest pułapką na Bogów.
  12. Gdyby to był wiedział wcześniej, zająłby się czymś innym.
  13. Ale co się stało, to się nie odstanie i trzeba się z tym pogodzić.
  14. Ten, kto nawarzył świat, musi go wypić.
  15. Pfe!...
  16. I Bóg zdecydował, że będzie udawał, iż jest nadal tak wszechmocny jak dawniej. I oczywiście miał rację.
  17. Ponieważ nikt nigdy niczego nie spostrzegł.
  18. Z wyjątkiem niedowiarków i szyderców, ale ci wcale się nie liczą.
cdn...

Odcinek pierwszy
Odcinek drugi
Odcinek trzeci

niedziela, 22 października 2006
Zapomnieli o kimś!
W USA wyszła właśnie książka "101 najbardziej wpływowych osób, które nigdy nie istniały". Na tej długiej liście znalazły się: Człowiek z reklamy Marlboro, św. Mikołaj (ale on istniał na prawdę), Romeo i Julia, Hamlet, Frankenstein, lalka Barbie i wiele innych. Zapomniano natomiast napisać o Bogu! Postaci fikcyjnej, nigdy nie istniejącej a mającej niebywały wpływ na ludzkość!
 
1 , 2 , 3 , 4