Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
piątek, 29 września 2006
Owsiana rewolucja!
Wiecie jak mozna nazwac to co sie obecnie dzieje w Polsce? Owsiana rewolucja!
Jak się owa rewolucja rozwinie? Pewnie niewiele się zmieni. Póki co:
  1. Szmaty pod sejmem posprzątane. A była to podobno spontaniczna reakcja obywateli. Mieli trwać do obalenia rządu! Postkomunie i liberałom gratulujemy bojowników!
  2. W mediach znów zaczynają pluć na Leppera.
  3. Pani od owsa niezbyt śpiesznie poszła do prokuratury a i jej samej grozi proces "za podrzeganie do popełnienia przestępstwa".
  4. Kalisz, Komorowski, Niesiołowski i Tusk spotkają się z prokuratorem.
  5. No i Pawlak z Sawickim znowu coś wspominają o rozmowach z PISem.

czwartek, 28 września 2006
Garść dowcipów (23)
Pewien nowobogacki, słysząc o dobrodziejstwach łóżek wodnych postanowił takoweż zakupić. Udał się do stosownego sklepu i zażądał łoża w najbogatszej wersji: z wodą z Morza Karaibskiego, krabami, konikami morskimi, murenami i wszystkimi interesującymi stworzeniami tam napotkanymi... Podczas pierwszej nocy na nowym posłaniu, mając nieodparte wrażenie, że coś mu się uporczywie przygląda zrzuca kołdrę i odkrywa parę wybałuszonych oczu...
- Kto to!? Co to!?
- Kto....co.....to jaaaaa, Jacques Custeau!

Facet [f] siedzi w knajpie i pije kieliszek za kieliszkiem. Podchodzi kelner [k]
[k]: Pan musi mieć jakiś problem
[f]: Mam. z teściową
[k]: Niech się pan nie przejmuje. Z teściową wszyscy mają problemy.
[f]: No nie wiem... Moja jest w ciąży.

Panu młodemu na ślubie wszyscy dają dobre rady. Jeden mówi jak zadowolić pannę młodą w tą pierwszą noc poślubną by do końca życia zapamiętała. Drugi jaką pozycję wybrać by było miło.. nagle wstaje dziadek pana młodego i mówi:
- Synu... w tą pierwszą noc poślubną... rozbierz starannie żonę... połóż na łóżku... sam zdejmij spodnie i....... zadowalaj się ręcznie!
Wszyscy w wielkim szoku:
- Dlaczego??? – pytają
- Żeby ona od razu zapamiętała że równie dobrze poradzisz sobie bez niej

Mąż i żona kładą się do łóżka. Ona staje jeszcze na chwilę przed lustrem i mówi:
- Wiesz, kochanie, patrzę na siebie i widzę starą kobietę. Zmarszczki na całej twarzy, obwisły biust, wielki brzuch, grube uda...
Wchodzi do łóżka, przytula się do małżonka i szepcze mu do ucha:
- Powiedz mi coś miłego, żebym poczuła się choć trochę lepiej.
Mąż kieruje wzrok na sufit i po chwili namysłu odpowiada:
- No cóż... Ale wzrok masz za to bez zarzutu.

Arcybiskup Temple mieszkał kiedyś u kobiety, która miała zwyczaj wcześnie wstawać i przygotowywać śniadanie dla rodziny i gości. Budząc się pewnego dnia usłyszał jej głos nucący "Bliżej Ciebie, mój Boże". Kiedy przy śniadaniu powiedział gospodyni jaką przyjemność sprawiła mu swą pobożnością, ta bardzo się zmieszała.
-Przy tym hymnie gotuję jajka - wyznała - trzy wersety na miękko, pięć na twardo.

Jasiu mówi do mamy:
- Mamo, dzisiaj rano kiedy jechałem autobusem tato kazał mi wstać i ustąpić miejsca kobiecie.
- To bardzo ładnie.
- Ale mamo, ja siedziałem na taty kolanach.

Przychodzi facio do sklepu i pyta się:
- Macie jakieś bardzo trudne puzzle?
- Mamy. Może być pustynia 500 części?
- Nie!! To na pięć minut. Może coś cięższego!?
- No a np. ocean 1500 części??
- Łee. 10 minut!
- No to najtrudniejszy zestaw niebo nocą 2500 części!!!
- Niee!!! Nie macie naprawdę nic trudniejszego??? Może być trójwymiar...
- Niech pan idzie do piekarni po bułkę tartą i poskłada sobie z niej rogalik...

Pracownik pewnej firmy, cechujący się nielichą nadwagą, bardzo poważnie zabrał się za odchudzanie. Rozpoczął rygorystyczną dietę, zaczął intensywnie ćwiczyć, a nawet zmienił trasę jazdy do pracy tak, aby omijać ulubioną cukiernię. Jednakże pewnego dnia wszedł do biura z wielkim tortem pod pachą i uśmiechem od ucha do ucha. Napadnięty natychmiast przez współpracowników - odparł:
- Nie nie, nic z tych rzeczy. To jest bardzo wyjątkowy tort. Ze względu na zamkniętą ulicę musiałem przejechać obok mojej starej cukierni. Gdy spojrzałem na wystawę, zobaczyłem to cudo, w pełnej krasie. Pomyślałem więc sobie "Boże, jeśli twoją wolą jest, bym skosztował tego rarytasu, spraw, bym znalazł miejsce do zaparkowania tuż przed cukiernią". Nie uwierzycie - znalazłem to miejsce już za ósmym okrążeniem!

Pewien książę, który był zarazem arcybiskupem, użył niecenzuralnych słów. Widząc, że stojący nieopodal farmer nie posiada się ze zdumienia zapytał:
- Cóż was, gospodarzu, tak zdumiało?
- Że arcybiskup może wyrażać się w ten sposób.
- Nie kląłem jako arcybiskup, lecz jako książę.
- Ależ, wasza wysokość - jeśli książę pójdzie do piekła, to co się stanie z arcybiskupem?

Na początku ubiegłego wieku, P.T.Barnum, założyciel słynnego cyrku, oraz autor słynnego wyrażenia "Co minutę rodzi się kolejny naiwniak" zaoferował 10 000 $ osobie, której uda się nabrać bądź wrobić jego samego. Barnum nieustannie szukał po całych Stanach nowych atrakcji do swojego cyrku. Pewnego dnia otrzymał list od człowieka z Maine, który twierdził, iż posiada kota o kolorze wiśni. Barnum skontaktował się z nim i zaoferował gratyfikację w zamian za przysłanie zwierzęcia i zgodę na umieszczenie go w cyrkowym show. Po tygodniu do cyrku nadeszła paczka opatrzona napisem "uwaga, żywe zwierzę". Po otwarciu wyskoczył z niej najzwyklejszy, czarny kocur. Na dnie pudełka leżała kartka z następującym napisem:

"Co minutę rodzi się kolejny naiwniak". Wiśnie w Maine są czarne.

Prostytutka z USA postanowiła skończyć z zawodem, znaleźć męża i ustatkować się. Miała w życiu tylu klientów, że zdecydowała, iż znajdzie takiego faceta, który będzie w jej wieku, ale który jeszcze nie miał kobiety. Wreszcie udało jej się kogoś takiego odszukać – był to programista z Australii. Przed nocą poślubna poszła do łazienki przebrać się w sexy bieliznę, a jak wróciła to widzi, ze wszystkie meble są poprzesuwane pod ściany, a środek pokoju jest całkiem pusty. No wiec pyta się o co chodzi, a facet mówi:
- Jeszcze nigdy w życiu nie miałem kobiety, ale jeśli to się robi tak samo jak z kangurem to będziemy potrzebować dużo miejsca.

Ze Związku Radzieckiego przyjechała delegacja w celu przeprowadzenia inspekcji szpitali w Polsce. Gdy znalazła się w szpitalu psychiatrycznym ustawieni w szeregu wariaci zaczęli krzyczeć:
- Niech żyje Stalin!
W pewnym momencie jeden z członków delegacji zapytał stojącego obok:
- A ty dlaczego nie krzyczysz?
- Jestem sanitariuszem, nie wariatem.

Miniona noc należała do najgorszych w moim życiu. Była zarazem pierwszą spędzoną w nowym mieszkaniu. Wyobrażałem sobie, że po trudach przeprowadzki będę spał niczym dziecko. W jakże zasadniczym byłem błędzie! Sąsiad z góry, widać też nowy lokator, przez całą noc niezmordowanie walił młotkiem, jakby wbijał gwoździe w parkiet. Nie pomogły zatyczki do uszu ani pled, w który okutałem sobie głowę.
Około drugiej nad ranem, doprowadzony do rozpaczy, przyniosłem z kuchni miotłę i postukałem nią w sufit. Alfabetem Morse'a nadałem:
- P-r-o-s-z-ę o s-p-o-k-ó-j.
U góry na chwilę zapadła cisza, a potem sąsiad z bezczelnym tupetem odstukał również Morse'em:
- W-o-l-n-o-ć, t-o-m-k-u, w s-w-o-i-m d-o-m-k-u.
Po czym podjął przerwaną robotę.
Skulony na brzegu łóżka przesiedziałem do rana. Równo z wybiciem godziny piątej walenie ustało. Ubrałem się i poszedłem do sąsiada, żeby po męsku zakończyć rozpoczętą w nocy konwersację. Do wymiany poglądów jednak nie doszło. Niespodziewanie okazało się bowiem, że mieszkam na ostatnim piętrze.

Wasia przyjechał na urlop z wojska i pytają go jak tam jest. Opowiada że ciężko - jedzenie kiepskie, ciągle ganiają ale najgorsza jest wojskowa organizacja zajęć. Wszyscy pytają na czym ona polega ale Wasia twierdzi, ze tego nie można wytłumaczyć, ale postara się zademonstrować. Następnego dnia o 4:00 rano słychać przeraźliwe wycie syreny i bicie dzwonu. Wystraszeni ludzie biegną na plac a tam Wasia wali w dzwon i kręci syrena. Kiedy już wszyscy się zebrali przestaje się tłuc i mówi:
- Dzisiejszy plan zajęć jest następujący: ja i Sierioża idziemy na ryby, a pozostali mają wolne...

Wszystkie nacje mają pociąg do hazardu:
Pięciu młodych Amerykanów siada do samochodów i robią wyścigi; jeden samochód ma niesprawne hamulce, ale nie wiadomo który.
Pięciu Francuzów idzie do domu publicznego; jedna z pensjonariuszek ma syfilisa, lecz nie wiadomo która.
Pięciu Polaków siada przy litrze wódki czystej i opowiada dowcipy polityczne; jeden z nich jest konfidentem UB, tylko nie wiadomo który...

Bar
- Barman, nalej mi koniaku!
- Jakiego Pan sobie życzy?
- Oczywiście pięciogwiazdkowego baranie!
Wypiwszy koniak gość osuwa się martwy na podłogę a barman dorysowuje szóstą gwiazdkę na butelce....

Wnuczek odwiedza swego 85-letniego dziadka w szpitalu.
- Jak się masz dziadku? - pyta.
- Całkiem dobrze - odpowiada dziadek.
- Jak jedzenie?
- Super! Co tydzień nowy jadłospis.
- A opieka?
- Nie może być lepiej. Mówię ci, te siostrzyczki odgadują moje myśli!
- Jak ze spaniem? Śpisz dobrze?
- Nie ma sprawy! Śpię jak dziecko, 9 godzin dziennie - bez przebudzenia! O 10-tej wieczorem dają mi kakao i tabletkę Viagry... i tyle. Śpię po tym jak suseł!
Wnuczek jest trochę zaniepokojony tym dziadkowym oświadczeniem, idzie więc do dyżurnej pielęgniarki.
- Co ja słyszę! Czy to prawda, że dajecie mojemu 85-letniemu dziadkowi Viagrę?! Codziennie?!
- No tak, proszę pana. Każdego wieczora o 22-giej pański dziadek dostaje filiżankę kakao i tabletkę Viagry. Rezultat jest zaskakujący! Dziadek śpi dobrze i nie stacza się z łóżka.

Myśliwy wychodzi na polanę, na której środku rośnie wielki dąb z dziuplą. Jego uwagę przykuwają liczne ślady kul wokół dziupli. Niewiele myśląc wkłada głowę do środka i czuje ostrze noża na swojej szyi.
- Zrób mi laskę, albo zginiesz – rozlega się basowy głos.
Jako że życie było mu miłe usłuchał rozkazu, po czym odskoczył od drzewa i plując na wszystkie strony wystrzelał do dziupli wszystkie naboje....Aby sprawdzić efekt wsuwa znów głowę i znów niestety czuje nóż na gardle...
- Widzę, że ci się spodobało – rozlega się ten sam głos....

- Panie Kowalski, rozważyłem wszystko dokładnie - mówi sędzia na rozprawie rozwodowej. - I postanowiłem przyznać pańskiej żonie 2 tys. zł miesięcznie.
- Świetnie, Wysoki Sądzie - odpowiada Kowalski. - Ja też od czasu do czasu dorzucę jej parę złotych od siebie.

Czy wyobraża sobie Pan, Panie Profesorze, jaką ilość naszego cennego czasu poświęcanego na obalanie tez naukowych można by zaoszczędzić, gdyby zamiast takich zwrotów, jak : ”...przy dzisiejszym stanie wiedzy naukowej prawidłowa odpowiedź na Pańskie pytanie nie może cechować się wysokim stopniem prawdopodobieństwa..” używać prostego, aczkolwiek uniwersalnego wyrażenia „...a ch*j go wie...”?

Małżeństwo uwielbia łowić ryby. Obydwoje umierają w tym samym czasie i idą do nieba. Siedzą tam w pięknej złotej łodzi, silnik ze srebra najwyższej próby, kołowrotki z platyny, tytanowe wędki, pełen zestaw przynęt i co najważniejsze po każdym rzucie branie. Wyciągają same okazy. Żona odwraca się do męża i mówi:
- Prawda, że jest cudownie kochanie?
- No. I pomyśleć, że gdyby nie ty i ta twoja niskotłuszczowa, antycholesterolowa dieta to moglibyśmy cieszyć się już tym z dziesięć lat temu.

Zapadła wioska na granicy polsko-ukraińskiej... idylla...
- Sąsiedzie, a co u was dynie tak wcześnie dojrzały?
- To nie dynie, to ziemniaki...
- A jabłka takie wielkie macie...
- To czereśnie...
- I słowik śpiewa w ogrodzie...
- To nie słowik, to licznik Geigera...

Wsiada gość do taksówki. Taksówkarz pyta:
- Dokąd jedziemy?
- A do takiego mojego starego przyjaciela...
- A jaka ulica?
- Zaraz, zaraz wypadło mi z głowy to było coś z metalem...
- Żelazna?
- Nie to nie to...
- Złota?
- Nie też nie...
- Miedziana?
- Nie, zaraz zaraz coś mi świta... O!!! Mam Emalii Plater...

Prosty proboszcz wiejski wsiada do pociągu. Zaledwie zajął miejsce, zwraca się doń pewien liberał, mrużąc oko z uśmiechem w stronę innych pasażerów.
- Księże proboszczu, nie słyszał ksiądz ostatniej wiadomości?
- Nie, proszę pana, dziś wstałem wcześnie i nie miałem czasu ani na radio, ani na gazetę - pada odpowiedź.
- Ależ wszyscy o tym mówią - ciągnie liberał.
- Niestety, nic nie słyszałem.
- Więc muszę księdzu powiedzieć. Dziś w nocy umarł diabeł.
- Rzeczywiście? - odrzekł proboszcz z dobrze graną powagą. - Proszę, tu parę marek dla pana i chusteczka do otarcia łez. Zawsze miałem współczucie dla sierot.

Sierżant do studentów będących na szkoleniu wojskowym:
- Wiecie, studenty, ja to już mam skrzywienie po tym wojsku... Ostatnio byłem z żoną w górach, idziemy przełęczą, żona mówi:
- Popatrz jak tu pięknie!
A ja myślę, że jakby tu RKM postawić to nikt by nie przeszedł...

Pewien biznesman z Polski wyjechał w delegację do pięknego miasta-Paryża. Po całym dniu trudnych rozmów handlowych jakoś nie miał ochoty na korzystanie z "uroków" nocnego życia w stolicy Francji, więc dość szybko wrócił do hotelu i położył się spać. W środku nocy obudził go krzyk zza ściany:
-La homar!!! La homar!!!
A po chwili znów:
-La homar!!! La homar!!!
Próbował uciszyć hałaśliwych sąsiadów najpierw dość delikatnymi słowami potem ostrzej, ale nic nie pomagało. W pewnym momencie wyczerpała się zarówno cierpliwość jak i znajomość francuskiego. Nie zdzierżył i waląc pięścią w ścianę krzyknął:
-Kurwa wasza mać!!! Będzie tam wreszcie spokój czy nie?
Na chwilę zapanowała cisza a potem rozległ się błagalny głos
-Polak??? Polaku rodaku... Chodź pomóż poratuj rodaka w potrzebie. Wytłumacz tej głupiej francuskiej kurwie, że ja chcę "na raka"...

Posiedzenie Sejmu RP dotyczące kierunków rozwoju polskiego przemysłu na lata 2004-2010... Czas na pytania Opozycji. Rękę podnosi Poseł LPR:
- Kilka zdań o... Żydach...
- Uważam pytanie za niestosowne – Marszałek Nałęcz.
- Pytanie o udział Niemców w grabieniu Polski... – Poseł LPR po chwili.
- Oddalam pytanie – Marszałek.
- Oświadczenie Klubu Parlamentarnego LPR w sprawie aspektów ekologicznych rozwoju przemysłowego... – Poseł niestrudzenie...
- Udzielam Panu Posłowi głosu...
- A więc... uważamy, iż nadmierny rozwój przemysłu doprowadzi nie tylko do zatracenia przez naszą Ojczyznę tradycyjnego charakteru rolniczego, ale także do wyschnięcia rzek i zniszczenia terenów leśnych... a wtedy gdzie będziemy topić Żydów i wieszać Niemców!?

Stary Żyd rzecze do syna:
- Mosiek!
Są tacy ludzie, którzy mawiają: "Co moje, to moje. Co twoje, to moje." Od takich ludzi uciekaj. Są też tacy, co mawiają: "Co twoje, to twoje. Co moje, to moje." Takich ludzi unikaj. Ale są również na świecie tacy, którzy mówią: "Co twoje, to twoje. Co moje, to twoje. Spośród takich ludzi dobieraj sobie przyjaciół!"

Menachem Lefkowitz ochrzcił się w zborze luterańskim. Kiedy wstawał od ołtarza pastor zbliżył się aby mu pogratulować.
- Jako człowiek ochrzczony może pan sobie wybrać dowolne imię chrześcijańskie - mówi pastor - myślał pan już o tym?
- Tak pastorze. Chciałbym się nazywać Marcin Luter.
- Wspaniale, wybrał pan historyczne imię. A co pana do tego skłoniło?
- Wie pastor - wyjaśnił ex-Menachem Lefkowitz - byłoby mi bardzo nie na rękę zmieniać inicjały na mojej bieliźnie.

W Chełmie spadł pierwszy śnieg i przykrył całe miasto cudowną, nieskazitelna bielą. Widok był tak cudny, że rada kahalna postanowiła jak można najdłużej zachować ową dziewiczą, grającą srebrzystymi blaskami biel. Głowiono się, jakie kroki przedsięwziąć, aby sługa bózniczny, budzących wczesnym rankiem wiernych do modlitwy, swymi ciężkimi buciorami nie zbrukał bieli. Po dwóch godzinach zapadła uchwała, że sługa bóźniczy nie będzie szedł piechotą, ale poniesie go na barkach czterech silnych Żydów.

ZSRR, koniec lat osiemdziesiątych, w MSW urzędnik namawia wybitnego naukowca by nie wyjeżdżał do Izraela:
- Przecież całkiem dobrze się tu panu żyje.
- No tak, ale żona chce wyjechać.
- Może damy podwyżkę?
- Córka też chce wyjechać.
- Otwieramy się na Zachód, duże możliwości dla młodzieży.
- Ale teściowie też chcą wyjechać.
- No to niech oni wszyscy wyjadą, a pan zostanie.
- Ale ja jestem jedynym Żydem w rodzinie...

Znalezione na joemonster.

Pismo nieświęte. cz. 1
Mój Boże, Tyś jest największy, Tyś jest najgłupszy
  1. Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.
  2. Nie.
  3. Nie tak.
  4. Zacznijmy od początku:
  1. Na początku był Bóg.
  2. I nic więcej.
  3. Nie mogło być nic więcej, ponieważ aby coś było, musiałoby zostać stworzone przez Boga.
  4. A Bóg niczego jeszcze nie stworzył.
  1. bis. Przecież to był początek.
  2. By tworzyć, nie tylko trzeba być Bogiem.
  3. Ale jeszcze wiedzieć, że się Nim jest.
  4. A Bóg nie wiedział, że jest Bogiem.
  5. Bo był sam.
  6. Aby wiedzieć, że jest się Bogiem, potrzeba przynajmniej dwóch:
  7. Pierwszego, który jest Bogiem, i drugiego, który zwraca się do niego: "Mój Boże".
  8. Nie można być Bogiem ot tak, po prostu. Można być tylko czyimś Bogiem.
  9. A Bóg był sam jeden.
  10. Więc nie był niczyim Bogiem.
  11. Mam nadzieję, żeście to wszystko zrozumieli.
  12. Jeśli nie, wróćcie do początku i przeczytajcie jeszcze raz bardzo powoli...
  13. To może trwać bardzo długo.
  14. I tak też było.
  15. Wszystko trwało bardzo, bardzo, bardzo długo.
  16. Tak długo, że trzeba być Bogiem, by to wszystko wytrzymać.
  17. Żadnemu innemu stworzeniu na świecie by się to nie udało.
cdn
No pięknie!
Begerowa pięknie zrobiła w jajo PiS obnażając metody negocjacji politycznych. Nie żebym popierał PiS, ale coś mi się wydaje, że tego typu negocjacje prowadzą wszyscy od lewa do prawa, od postkomunistów, poprzez liberałow, do neonazistów. Że akurat padło na PiS? Tylko się cieszyć. :)
Może ktoś wyjaśni mi czym różni się Begergate od negocjacji (czyt. próbą kupczenia stanowiskami) PO-PiSowych sprzed roku?
wtorek, 26 września 2006
Rok wenusjański
Dzisiaj mija dokładnie jeden rok wenusjański od momentu narodzin Asi. Wszystkiego najlepszego! :)
poniedziałek, 25 września 2006
Śmierć i niefilozof
Wczoraj znowu miałem okazję jechać autobusem PKS Tarnobrzeg. Przyznam, że byłem mile zaskoczony: tym razem podstawili w miarę sprawny autobus z nawiewem (a to już prawie klimatyzacja:D). Gdy podróż powolutki zbliżała się do końca nastąpiła niemiła niespodzianka: przymusowy postój. A wszystko przez wypadek. Samochód na będzińskich rejestracjach zatrzymał się na skraju lasu. Kierowca wraz z pasażerem postanowili w tym miejscu załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Nic by się nie stało gdyby nie to, że zapragnęli przebiec na lewą stronę tuż przed pędzącym samochodem. Jednemu "potrzebującemu" udało się. Drugi nie przeżył zderzenia z seicento. No coż - prawie nagroda Darwina...

Dzisiaj z kolei byliśmy w sklepie meblowym. W końcu trzeba jakoś wyposażyć aptekę:) Bardzo często się zdarza, że klienci nie mają na tye dużego samochodu by przewieźć zakupione mebelki. Tak też było z nami. Jakież było nasze zdziwienie gdy bardzo miły pan z obsługi zażądał od nas zapłaty z góry bez potwierdzenia na fakturze, że towar nie został wydany. Bardzo miły pan stwierdził, że to jest sklep z meblami a nie wydział filozofii. Prosił nas by traktować go poważnie. Tak się zastanawiam czy poważnie zostaliśmy potraktowani. W końcu tyle słyszy się o różnego rodzaju przekrętach. I gdy człowiek próbuje się jakoś zabezpieczyć zostaje wyzwany od studentów filozofii. Ja tam wiem swoje - ten bardzo miły pan argumenty z którymi się nie zgadza kwituje stwierdzeniem: "to nie wydział filozofii...". Zyczę mu by podchodził tak dalej do problemu (nawet w momencie gdy on występuje w roli klienta) i żeby nikt go nie oszukał. Może gdy życie kopnie go w dupę to zmieni swoje podejście.

sobota, 23 września 2006
Latający Potwór Spaghetti
Jednak jestem teistą! Znalazłem swojego Boga (i proszę pisać o nim Wielką Literą - w przeciwnym razie uznam to za obrazę uczuć religijnych!). Tym Bogiem jest Latający Potwór Spaghetti! Oto modlitwa:
O Wielki Latający Potworze Spaghetti,
Który panujesz nad nami swymi makaronowymi mackami,
Niech święci się imię Twoje,
Przyjdź spaghetti Twoje,
Bądź makaron Twój -
Jako w niebie tak i na talerzu,
Teraz i na wieki wieków.
RAMEN1
Religia, ktora wyznaje, glosi ze:
Niewidzialny i niewykrywalny Latajacy Potwor Spaghetti stworzyl swiat, zaczynajac od gory, drzew i karla. Wszystkie dowody na rzecz ewolucji zostaly specjalnie podlozone przez Niego.
Globalne ocieplenie, huragany, trzesienia ziemi i inne naturalne katastrofy sa bezposrednia konsekwencja spadku liczby piratow poczawszy od poczatkow XIX wieku. Wykres obrazujacy odwrotnie proporcjonalna korelacje miedzy liczba piratow a temperatura:

Potwór kontynuuje kierowanie sprawami ludzkimi poprzez swoja makaronowa macke. Pastafarianizm ta ma wiele zalet, ktorych nie maja inne religie – takich jak wulkan piwny w niebie czy swieto religijne w kazdy piatek. Pastarafiznizm czesto jest laczony z teoria inteligentnego spadania, z Latajacym Potworem Spaghetti jako bytem sprawczym. Nazwa religii pochodzi od polaczenia slow rastafarianizm i pasta (z wloskiego: makaron).

1 Ramen, to taki rodzaj makaronu, każdy pastafarianin kończy w ten sposób modlitwę do Makaronowego Bóstwa

piątek, 22 września 2006
Uwielbiam urzędników.
Za ich wspaniałą umiejętność utrudniania życia obywatelom. Odczułem to na własnej skórze. Było tak: poszedłem wyrejestrować samochód mojej mamy. Mama jest zameldowana w Jastrzębiu. Tam też zarejestrowała swoją działalność gospodarczą. Działalność tą prowadzi "na drugim końcu Polski". Aby mama nie musiała specjalnie przyjeżdżać do swojego urzędu miasta napisała mi upoważnienie notarialne. Mogłem zatem wyrejestrować samochód. Tak mi się przynajmniej wydawało. Wiecie co się okazało? Jako, że w dowodzie rejestracyjnym adres zamieszkania był inny niż miejsce prowadzenia działalności (samochód był sprzedany na fakturę) Panu Urzędnikowi potrzebny był odpis z wpisu do ewidencji działalności gospodarczej. Tłumaczę mu, żeby przeszedł sobie trzy biurka dalej (tam znajduje się odpowiednia komórka urzędu miasta) i sprawdził. A on uparcie, że niestety: ja mu mam dostarczyć. Skąd się pytam? Przecież to żaden problem dla Pana by Pan przeszedł i sobie wziął! Już miałem zrobić awanturę, gdy zadzwonił ojciec i, na moją prośbę, ów wpis do ewidencji faksem.

Albo jestem przewrażliwiony, alebo urzędnicy piętrzą ludziom problemy.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5