Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
piątek, 26 czerwca 2009
Urząd wie lepiej
Prezes UKE podpisała w piątek decyzję w sprawie uruchomienia w Polsce telewizji w komórce. Pierwszy program obejrzymy w telefonie już w sierpniu.

Nooo. Jakiś regulator stwierdził: Można sprzedawać usługę pt telewizja w "komórce" a za jakiś czas usłyszymy, że "komórkową telewizją" rządzą zasady wolnego rynku. A najsmutniejsze jest to, że gawiedź w to uwierzy...

źródło

wtorek, 23 czerwca 2009
Posłowie chcą skończyć z golonką w telewizji
Oprócz palących medialnych problemów typu "czy kaczka może poojechać z Donaldem na jakiś szczyt?" (pewnie chodziło o szczyt głupoty, ale już mniejsza o to) posłowie w komisjach bardzo dbają o nas i nasze zdrowie:
Gwiazdy programów kulinarnych gotują tłusto i niezdrowo. Trzeba to zmienić.
Profesorka od otyłości pani Barbara Zahorska-Markiewicz zwróciła posłom uwagę, że cieszące się wielką oglądalnością programy kulinarne powinny promować zdrowe odżywanie: "Telewizja pokazuje zbyt wiele przepisów na potrawy smażone, z dodatkiem dużej ilości śmietany".
"W ramach misji publicznej powinny lansować np. zdrową zupę ogórkową i żurek zamiast tuczących pieczeni i klusek z sosem" - uważa poseł Aleksander Sopliński z PSL.

A ja proponuję by posłowie skończyli sami ze sobą. Wtedy będzie nam wszystkim lepiej.

źródło

poniedziałek, 15 czerwca 2009
Liberały z PO
Nie ma co! Platforma Obywatelska jest partią liberalną. Oto bardzo prosty dowód na to twierdzenie:
W tym roku Dzień Wolności Podatkowej "obchodziliśmy". 14 czerwca. W uproszczeniu oznacza to, że od początku roku do 13 czerwca włącznie (czyli równo 164 dni!) pracowaliśmy na państwo (by miało ono rzecz jasna z czego pomagać biednym). W poprzednich latach Dzień Wolności Podatkowej "obchodzono":
rządy SLD:
1994: 1 lipca (181 dni tego roku pracowano na państwo, 184 dni na siebie)
1995: 6 lipca (187 na państwo, 178 na siebie)
1996: 4 lipca (186 na państwo, 180 na siebie)
1997: 28 czerwca (179 na państwo, 186 na siebie)
Do władzy dochodzi AWS-UW:
1998: 22 czerwca (173 na państwo, 192 na siebie)
1999: 16 czerwca (167 na państwo, 198 na siebie)
2000: 16 czerwca (168 na państwo, 187 na siebie)
2001: 18 czerwca (169 na państwo, 196 na siebie)
Do władzy dochodzi SLD-UP:
2002: 24 czerwca (175 na państwo, 190 na siebie)
2003: 28 czerwca (179 na państwo, 186 na siebie)
2004: 24 czerwca (175 na państwo, 191 na siebie)
2005: 23 czerwca (174 na państwo, 191 na siebie)
Do władzy dochodzi PiS:
2006: 24 czerwca (175 na państwo, 190 na siebie)
2007: 16 czerwca (167 na państwo, 198 na siebie)
A teraz libareły z PO:
2008: 14 czerwca (166 na państwo, 200 na siebie)
2009: 14 czerwca (165 na państwo, 200 na siebie)
Gołym okiem widać, że najkrócej na państwo zapierdalamy za czasów PO.

Czy ktoś jeszcze twierdzi, że PO nie jest liberalna i nie obniża podatków?

niedziela, 14 czerwca 2009
O niby-ferministce z przymtużeniem oczka
Poniedziałek
Z rana jadę odwiedzić swoją babcię w szpitalu. Może tym razem uda mi się namówić ją na eutanazję? Po południu idę na wiec przeciwników kary śmierci.

Wtorek
Dzisiaj z moim Miśkiem mam zamiar spróbować czegoś nowego. Misiek zaprosił kolegę, chcemy zobaczyć jak będzie nam w trójkącie. Było fajowo! Wieczorem przyszła mama Miśka. Namawiała nas na ślub i dziecko. Długi czas jej tłumaczyliśmy, że małżeństwo jest nie w modzie. Po co się wiązać? Lepiej być wolnym jak ptaszek. A dziecko? To same kłopoty!

Środa
Dzisiaj uczestniczyłam w proteście gejów i lesbijek. Domagaliśmy się zalegalizowania związków małżeńskich homoseksualnych oraz prawa do adopcji dla małżeństw tej samej płci.

Czwartek
Z rana wymiotowałam. Zrobiłam test. Jestem w ciąży. Czym prędzej udałam się do odpowiedniego specjalisty, aby pozbyć się niechcianego ciężaru. Jeszcze tego samego dnia uczestniczyłam w proteście przeciwko budowie obwodnicy na miejscu siedliska bardzo rzadkiego chrząszcza. Szkoda robaczka...

Piątek
Chyba jednak bardziej pociągają mnie kobiety. Dzisiaj umówiłam się z jedną, aby spróbować... było super! Wieczorem wyznałam o tym Miśkowi a on przyznał mi się do kontaktów z innymi mężczyznami...! Zrozumieliśmy, że oboje pragniemy czegoś innego. Zostaliśmy przyjaciółmi.

Sobota
Nagle dostałam przebłysku! Chcę być facetem! Jeszcze tego samego dnia poszperałam w internecie i wiecie co? Zrobię to!

Niedziela kilka miesięcy później
Powoli uczę się coraz bardziej męskich zachowań, zaczynam podrywać kobiety. Dzisiaj umówiłem się z jedną przez internet. Randka w ciemno. Ona nie wie, że byłem kobietą. Ciekawe, jak zareaguje? Umówiłem się na g.19 pod pręgierzem. Stoję, czekam i co widzę? Oczom nie wierzę! MISIEK???

piątek, 12 czerwca 2009
Państwo prawa
Mieszkanka Leicester zaparkowała swój samochód na podjeździe do garażu do swojego domu i gdy wróciła po dziesięciu minutach ze zdumieniem zauważyła wetknięty mandat za… niewłaściwe parkowanie.

Władze tłumaczą się, że 70-funtowy mandat wydany został zgodnie z przepisami i nie ma znaczenia, że samochód zaparkowany został na prywatnym podjeździe, w granicach posesji domu. "Gdy wróciłam do samochodu i zobaczyłam mandat, nie mogłam uwierzyć" – mówi 64-letnia Christine Whaling, babcia dwójki wnuków, mieszkająca od 40 lat w tym samym domu. "Zaparkowałam samochód dosłownie na kilka minut i stróż porządkowy zdążył wlepić mi mandat." – mówi zdenerwowana pani Christine. "Próbowałam złożyć odwołanie, lecz wygląda na to, że nie będzie ono uznane."

Rzecznik miasta Leicester wyjaśnił, że podjazd do garażu należy do kategorii dróg publicznych, zatem mandat za parkowanie wystawiony został słusznie i w pełni prawa. Ponieważ koła samochodu wychodziły częściowo poza podjazd, na krawędź trawnika, zdaniem urzędnika stanowiło to wykroczenie przepisów o parkowaniu. "Każdy pojazd powinien być zaparkowany w granicach swojej posiadłości." – tłumaczy urzędnik miejski.

Czy ktokolwiek zastanowił się nad sensem zakazu parkowania przy wjeździe do bramy/gazrażu?

źródło

środa, 10 czerwca 2009
Brfxxccxxmnpcccclllmmnprxvclmnckssqlbb11116
Brfxxccxxmnpcccclllmmnprxvclmnckssqlbb11116 - imię, które w maju 1996 roku pewni szwedzcy rodzice próbowali nadać własnemu, urodzonemu w 1991 roku dziecku.

Rodzice planowali nigdy nie nadać mu imienia, a to w akcie protestu przeciwko ścisłym regułom nadawania imion dzieciom, ustalonym przez szwedzki rząd. Rodzice mogą wybrać z listy jedno z tysiąca imion. Ci, którym nie odpowiadają imiona z listy i chcą nazwać dziecko inaczej, muszą złożyć wniosek o przyznanie wybranego przez nich imienia lub zgłosić sprawę do sądu. Od ok. 2000 roku reguły zostały nieco rozluźnione, lecz wciąż są bardzo surowe, w porównaniu z obowiązującymi w pozostałych krajach Europy: opowiadanie się za nieistniejącym imieniem wciąż wymaga wystosowania petycji.
Sąd okręgowy w Halmstad (południowa Szwecja) nałożył na rodziców (Elizabeth Hallin i Lasse Diding) grzywnę 5000 koron (równowartość 550 euro) za niezarejestrowanie imienia chłopca przed jego piątymi urodzinami. W reakcji na karę rodzice zaproponowali liczące czterdzieści trzy znaki imię twierdząc, że jest ono „znaczącym, ekspresyjnym osiągnięciem, które postrzegają jako wytwór artystyczny”. Zasugerowali, że imię jest rozumiane w duchu patafizyki. Sąd odrzucił imię i podtrzymał grzywnę.
Rodzice próbowali wtedy zmienić imię dziecka na A. Sąd ponownie nie zaakceptował tego rozwiązania, gdyż w Szwecji zabronione jest posiadanie jednoliterowego imienia.

Hmmm. A to szwedzki sąd miał udział w spłodzeniu i urodzeniu tego dziecka?

źródło

wtorek, 09 czerwca 2009
Gang handlarzy truskawkami rozbity
Zamiast pilnować porządku i gonić bandytów, którzy w biały dzień okradają ludzi, straż miejska woli dręczyć tych, którzy uczciwie chcą zarobić na rodzinę!
Strażnikom łatwiej zaatakować bezbronnego człowieka niż rosłego osiłka. W środę wraz z urzędnikami z Ratusza postanowili rozprawić się ze sprzedawcą truskawek stojącym przy warszawskiej stacji metra Centrum. Brutalnie go obezwładnili i zniszczyli owoce. – Mam małą córeczkę. Nie jestem bandytą ani złodziejem – krzyczał pokrzywdzony i upokorzony Michał Łuczak (34 l.).
Akcję rozprawiania się z handlarzem truskawkami sfilmował przechodzień, który tak jak wielu innych wstrząśnięty był brutalnością strażników. Film pokazuje jak wykręcają panu Michałowi ręce i zabierają truskawki. Wystraszony mężczyzna próbował ochronić swój dobytek. – Kupiłem te truskawki od rolników, by uczciwie je sprzedać. Nie niszczcie ich – prosił. Ale strażnicy byli bezwzględni. Siłą odciągali sprzedawcę od straganu.
Ja chcę tylko zarobić na chleb. Mam małą córeczkę na utrzymaniu – próbował im wyjaśnić pan Michał. Na nic się to zdało. Zszokowani ludzie próbowali bronić pana Michała. Przecież ci panowie w mundurach tylko wykonywali swoje obowiązki
– Nieroby! Dranie! – krzyczeli do strażników. – Czy kupiliście ten towar, żeby go teraz zabierać? – pytali strażników niosących do swoich aut łubianki pana Michała. pozbawiać własności bez wyroku sądu N!I!E! W!O!L!N!O! No, ale przecież tu chodzi po porządek
Kto mu teraz zapłaci za te truskawki! – krzyczeli ludzie. Ale strażnicy nie reagowali. Wokół upokorzonego mężczyzny leżały porozrzucane pieniądze, które wypadły mu z kieszeni. a co to obchodzi strażników? Facet nielegalnie chciał zarobić na legalnym towarze.
Straciłem wszystko. Zabrali i zniszczyli mi cały mój towar. To było zwykłe złodziejstwo! eee tam. Ordnung mus sein! – opowiada smutno pan Michał, który stracił pracę, bo zatrudniająca go firma splajtowała. – Chciałem, by moja rodzina nie głodowała, a spotkało mnie takie upokorzenie. I to ze strony tych, którzy powinni chronić obywateli – dodaje przygnębiony.

Brawo bohaterzy w mundurach!