Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
sobota, 29 kwietnia 2006
Nasz Dziennik kłamie...
Nasz Dziennik twierdzi, że Polsat finansowany jest przez podatników. W pewnym sensie to racja. Bo na przykład wszystkie sklepy są przez nich finansowane. Przecież to podatnicy robią zakupy w tych sklepach. Z tego punktu widzenia stwierdzenie, że to podatnicy utzymują sklep jest jak najbardziej uzasadnione. Jednak sklep nie jest finansowany z pieniędzy publicznych. A Nasz Dziennik twierdzi, że Toto Lotek, którego właścicielem jest skarb państwa utrzymuje stację Solorza. No i w pewnym sensie to racja. Przecież czas antenowy kosztue. Niewątpliwie. Jednak redaktorzyny Naszego Dziennika zdają się zapominać, że Toto Lotek jest instytucją niezależną od skarbu państwa. I z tego też powodu nadużyciem jest stwierdzenie, że Polsat finansowany jest przez podatników.

Poniżej treść całego artukułu, którego oryginał znajduje się tutaj, oraz w papierowej wersji z dnia Sobota-Poniedziałek, 29 IV - 1 V 2006, Nr 101 (2511).

Totalizator Sportowy - spółka, która jest własnością Skarbu Państwa, płaci komercyjnej stacji telewizyjnej bajońkie sumy za transmisję na jej antenie losowania gier liczbowych. Umowa z Polsatem ma obowiązywać do 2009 r. Czy można ją zmienić, czy MSP, które sprawuje nadzór właścicielski nad spółką, może powtórzyć przetarg? Rzecznik resortu Marcin Mazurek, po wielokrotnie ponawianych zapytaniach w tej sprawie, nie był w stanie udzielić nam odpowiedzi na to pytanie. A prezesa Totalizatora, który mógłby ustosunkować się do tej umowy, jeszcze nie wybrano. Jednym z kandydatów na to stanowisko jest Leszek Raćkowski, udziałowiec spółki zarządzającej zduńskowolską "Wolą", którego nazwisko pojawia się w niepublikowanym jeszcze raporcie NIK z kontroli prywatyzacji przedsiębiorstw w województwie łódzkim. Izba określiła jego działalność jako korupcjogenną.
Umowa na transmisję gier liczbowych Totalizatora Sportowego z Polsatem ma obowiązywać do 2009 r. Została podpisana na 10 lat po uprzednim przetargu. W konkursie startowała też TVP S.A., jednak jej oferta była dla Totalizatora za droga. Rzeczywiście Polsat przedstawił o wiele niższe stawki, jakie spółka musiałaby mu płacić. - To niewątpliwie wina ówczesnego zarządu TVP - komentuje poseł Zygmunt Wrzodak, członek komisji skarbu. - Nie można za to obwiniać Polsatu, bo to jedynie nieudolność albo wręcz umyślne działanie kierownictwa telewizji, by obniżyć jej rangę - dodaje.
Totalizator Sportowy płaci Polsatowi kilkadziesiąt milionów rocznie (umowa objęta jest tajemnicą handlową, ale są to sumy w granicach 70-90 mln zł) za emitowanie na antenie stacji 70 proc. swoich reklam i bezpłatne nadawanie losowań gier liczbowych.
- Rocznie są to kwoty rzędu budżetu małej stacji telewizyjnej, jaką jest np. TV Polonia - przyznaje Waldemar Gontarski, który zajmował się sprawą umowy między spółką Skarbu Państwa a Totalizatorem Sportowym. - Jednak ta umowa ma jedną wadę prawną. Chodzi tu o reklamy, które Totalizator musi nadawać w Polsacie - jest to 70-75 proc. całego czasu reklamowego, jaki spółka ma w mediach, cenę jednostkową za te reklamy ustala stacja telewizyjna według obowiązujących w danym czasie stawek - podkreśla Gontarski.
Czy umowę z Totalizatorem Sportowym można zerwać? Czy Skarb Państwa nie powinien zainteresować się tym, że jego spółka płaci komercyjnej stacji, zamiast chociażby wspierać opłacaną z abonamentów telewizję publiczną? Nie udało nam się tego ustalić, bo po wcześniejszej rozmowie i zapewnieniu, że udzielone nam zostaną odpowiedzi na piśmie, rzecznik ministerstwa skarbu Marcin Mazurek nie dotrzymał słowa. Mimo wysłania pytań mailem do dzisiaj nie dostaliśmy na nie odpowiedzi, brak jest także jakiegokolwiek komentarza ze strony resortu.
Umowa to także, a może przede wszystkim, sprawa Totalizatora Sportowego, a spółka jest w trakcie zmian. - Powołano już nową radę nadzorczą, teraz pora na prezesa, zakończono już postępowanie kwalifikacyjne - powiedziała nam rzecznik Totalizatora Sportowego Magdalena Wojciechowska. - Jednak nie zostali wyłonieni jeszcze na to stanowisko kandydaci - dodała. Nieoficjalnie mówi się o Leszku Raćkowskim jako jednym z pretendentów do tego stanowiska. Tymczasem Raćkowski pojawia się w raporcie NIK z prywatyzacji przedsiębiorstw w województwie łódzkim. Jego nazwisko kojarzone jest ze spółką sprawującą zarząd komisaryczny nad zakładami Wola w Zduńskiej Woli, która źle gospodarowała w firmie. Komentarz NIK do działalności Raćkowskiego - korupcjogenna. Raćkowski był człowiekiem wstawionym tam przez Krzysztofa Makowskiego, obecnie wicemarszałka województwa łódzkiego z SLD, niegdyś bliskiego współpracownika Leszka Millera. Czy taki człowiek może kierować spółką Skarbu Państwa? Może więc potrzeba bardziej odpowiedzialnej osoby na to stanowisko? Czy nowy prezes zajmie się uporządkowaniem umowy z Polsatem? - Wierzę, że wszystko zostanie uporządkowane, bo przecież w interesie Skarbu Państwa powinno być wspieranie stacji publicznej, a nie komercyjnej - twierdzi Zygmunt Wrzodak z sejmowej komisji skarbu.
Anna Skopinska

Smerfy Masonami?
Niebieskie skrzaty do złudzenia przypominają lożę masońską - twierdzi profesor Antonio Soro, który poświęcił smerfom oddzielne studium.
Papa Smurf to nie kto inny, jak wielki mistrz. Smurfów jest 99, czyli tyle ile stopni wtajemniczenia w masonerii. Ich śmiertelny wróg Gargamel, ubrany na czarno "jak ksiądz", próbuje wykraść ich tajemnice. Posługuje się przy tym smerfetką (z tą smerfetką to niedopatrzenie psora)

Nie mam zamiaru pisać obszernej pracy na temat Smurfow, ale czy przypadkiem Papa Smurf nie jest odpowiednikiem pewnego starca, który co jakiś czas pokazuje się w oknie i ma odpowiedzi na wszystkie pytania? Przecież wszystkie Smurfy uznają Papę za nieomylnego. A Gargamel to lewak, który stara sie rozwalić to towarzystwo wzajemnej adoracji. A, że ubrany na czarno? No cóż. Nie przypadkiem mówi się o takich bohaterach: "czarny charakter"...

Powyższe twierdzenie jest równie absurdalne co twierdzenie psora.

- Co tam tak tupie?
- Jak to co? Zbieg okoliczności!
Z cyklu: "Nagrody Darwina":

Cztery osoby zostaly ranne podczas ciagu dziwacznych wypadkow.
Sherry Moeller została ranna kamieniem w głowę. Tim Vegas miał uraz kręgosłupa i klatki piersiowej, ręki i twarzy. Bryan Corcoran miał rozległe rany cięte dziąseł. Natomiast Pamela Klesick straciła 2 palce prawej ręki, które zostały odgryzione.
Moeller odprowadzała męża, który szedł pierwszy rano do pracy i na pożegnanie, zamiast pocałunku, odsłoniła mu swoją pierś.
- Nie wiem, dlaczego to zrobiłam - mówiła później. - Byłam bardzo blisko samochodu, więc myślałam, że nikt nie zauważy. - Niestety, Vegas, kierowca taksówki, zauważył i stracił panowanie nad swoim samochodem, uderzając w róg budynku Kliniki Medycznej Johnsona. Klesick, technik dentystyczny, czysciła zęby Corcorana. Uderzenie taksówki w budynek spowodowało, że podskoczyła i rozcięła dziąsła Corcorana obrotową tarczą czyszczącą. Corcoran w szoku zacisnąl zęby i odgryzł palce Klesick. Rana Sherry Moeller powstała od kawałka muru, który urwał się od elewacji budynku kliniki.

Tak ostatnio jadąc samochodem
zwróciłem uwagę na pewną ciekawostkę. Pewnie długo pozostanie tajemnicą czemu tak się dzieje.
Mianowicie: od środy do piątku są dwa dni, a od piątku do środy tych dni jest aż pięć!
Czy ktoś jest to w stanie wyjaśnić?? :)
czwartek, 27 kwietnia 2006
Garść dowcipów (15)
"Giczał" i "Struna", dwóch podrzędnych gangsterów odsiaduje 9-letni wyrok. Któregoś dnia mówi Giczał do Struny:
- Jakoś wytrzymałem bez seksu te trzy lata, ale już nie mogę dłużej. Sorry Struna ale muszę cię wyruchać.
- Odbiło ci, czy co! - nie na żarty przeraził się Struna.
- Obiecuję ci, nie będzie bolało. Poza tym - będziemy rzucać monetę, kto zaczyna - tłumaczy Giczał.
- No dobra - zgodził się Struna. Losują, Giczał wygrywa. Drżącym ze strachu głosem Struna pyta:
- A skąd ty będziesz wiedział czy mnie boli czy nie?
Giczał tłumaczy:
- Jak cię zaboli to becz, jak baran. Jak ci będzie dobrze to zacznij śpiewać.
Giczał wystartował. Struna się drze:
- Beeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!! Beeeeeeeeeeeeeeeee! Beeeeeellabellabella donna, wieczór taki pięęękny, chodźmy więc nad mooorze...

Małżeństwo ze niedużej, popegeerowskiej wsi wygrało wycieczkę do Paryża. All inclusive itd., itp. Po powrocie oczywiście wszyscy sąsiedzi zebrali się, aby wysłuchać wrażeń. Wycieczkowicze opowiadają jeden przez drugiego:
- Słuchajcie, w samolocie business class, szampan, kawior, co tylko dusza zapragnie...
- Na miejscu limuzyna z kierowcą do dyspozycji 24h na dobę...
- A hotel jaki! Pięć gwiazdek... Apartament, wyro to prawie jak lotnisko...
- A żarcia ile! I co tylko dusza zapragnie...
- A łazienki to takiej nie widzieliśmy nigdy! Wanny, prysznice, dżakuzi! Aż nie mogliśmy się soboty doczekać, żeby się wykąpać...

W parku na ławce facet gra z psem w pokera.
- Ale mądry pies - zachwyca się przechodzień
- No, jeszcze nie za bardzo, jak mu przychodzi dobra karta, to głupi macha ogonem - odpowiada facet.

Spotykają się dwa jeże. Jeden ma zabandażowaną łapkę.
- Co ci się stało?
- Chciałem się podrapać!!

Siedzi w rosyjskiej stołówce Chińczyk, niestety nic po rosyjsku powiedzieć nie umie, a tak się nieoczekiwanie składa, że jest bardzo głodny. Wpadł zatem na taki oto pomysł: podsłucha, co zamawiają inni, a potem sam zamówi to samo.
Przychodzi młody chłopak, grzebie w kieszeni, wyjmuje w końcu drobne i mówi: „Czaj poproszę”. Chińczyk pobiega zaraz uradowany i zamawia: „Taj”. – Wypił kubek , ale jakoś się nie najadł.. Siedzi i czeka. Podchodzi do okienka dziewczyna. Chińczyk pomyślał: „Ha! Teraz sobie pojem!”. Dziewczyna: „Czaj, proszę”. Chińczyk automatycznie powtórzył: „Taj”. Znów się nie najadł.. Siedzi więc dalej zrezygnowany - coś by zjadł jakby nie było, a nie tylko wypił.
Do stołówki wchodzi nagle tłusty marynarz i już od progu krzyczy grubym głosem: „Makaron po marynarsku!!!”. Chińczyk próbuje natychmiast powtórzyć: „Nasrason po makaronsku!”
Na to kucharz: „Że, co kurna?!”
Chińczyk: „Eee... Taj!”.

Facet po kłótni z żoną leży na intensywnej. Jedno oko zaklejone plastrem, przepaska z bandaży na głowie, od pasa w dół w gipsie, a wokół niego masa przyrządów, aparatów i ze dwie kroplówki. Odwiedza go żona – tak skromna babeczka o posturze sześcianu 1,7x1,7x1,7 metra. Biedaczek otwiera jedno oko które może, patrzy i szepce:
- Jesteś najpiękniejsza kochanie...
Żonie się głupio zrobiło, że go tak sprała, pogłaskała go po głowie i mówi czule:
- Leż, leż skarbie... odpoczywaj...
Gość przysnął na pięć minut po czym znowu otwiera jedno oko i mówi:
- Jesteś śliczna kochanie...
Żona popatrzyła na niego ze zdziwieniem wypomina:
- Zaraz. A co stało się z "najpiękniejszą"?
- Nic - odpowiada mąż wzruszając ramionami - Morfina przestaje działać...

Biznesman wysłał fax do swojej żony:
Moja najukochańsza żono, mam nadzieje, że zrozumiesz, iż teraz, kiedy masz 54 lata, nie jesteś w stanie zaspokoić moich wszystkich potrzeb seksualnych. Jestem bardzo szczęśliwy żyjąc u Twojego boku, jesteś najwspanialszą żoną pod słońcem! Dlatego mam szczerą nadzieje, że zrozumiesz, dlaczego właśnie w tej chwili kiedy czytasz te wiadomość, jestem w hotelu Confort razem z Vanessa, moją 18 letnia sekretarka. Nic się nie martw, będę w domu przed północą.
Kiedy biznesman wrócił do domu znalazł na stole w kuchni kartkę od swojej żony:
Mój drogi mężu, dziękuje Ci za ten szczery fax. Chciałabym Ci przypomnieć, że Ty również masz 54 lata. Kiedy przeczytasz te wiadomość, chcę żebyś wiedział, ze jestem w hotelu Fiesta razem z Michelem - moim 18 letnim instruktorem tenisa. Jako biznesmen, który zna się na matematyce niewątpliwie dostrzeżesz podobieństwo sytuacji, jest tylko mała różnica: 18 wejdzie więcej razy w 54, niż 54 w 18... dlatego nie czekaj na mnie, będę nad ranem.
Twoja bardzo dobrze Cię rozumiejąca żona

Kowalski miał w bloku zbirów, co to mu nigdy przejść obok spokojnie nie dawały. W najlepszym razie się nasłuchał mięsa, w najgorszym razie oberwał. Za którymś razem nie wytrzymał i zwrócił się do znajomego. A on na to:
- Słuchaj, stary. Masz posturę. Ty się zapisz na karate i zobaczysz, za trzy miesiące żaden ci nie podskoczy. A póki co ich unikaj.
Kowalski zrobił jak mu znajomy radził, przez trzy miesiące unikał drabów i chodził na karate. W końcu któregoś dnia stwierdził, że teraz już się z nimi rozprawi, i poszedł na spotkanie z nimi. Nazajutrz znajomy widzi Kowalskiego całego poobijanego.
- Stary, co ci się stało?
- Znowu te dranie z mojego bloku.
- No ale karate...
- Tak, ale to na nic. Zaatakowali mnie, zanim zdążyłem założyć kimono.

Spotyka się dwóch kumpli:
- Co u ciebie?
- A, niedobrze. Żonka zarżnęła naszego poloneza...
- O, kurde! A jak? Co się stało?
- No, silnik zatarła... wlała olej roślinny..
- Hehe, a kiedy się zorientowałeś?
- Jak sobie frytki na Castrolu usmażyłem...

Młody artylerzysta przyjechał na niespodziewana przepustkę do domu. zaskoczona żona w pośpiechu kreci się po kuchni aby przygotować coś extra. nastawia ciasto w piekarniku i mówi:
- Posiedź, pilnuj ciasta a ja skoczę po jakieś większe zakupy.
Chłopak usiadł, niewiasta wyszła z domu... ciepełko i zmęczenie zrobiły swoje - zasnął. Kot wlazł mu na kolana, oparł głowę o brzuch i tak sobie razem chrapali, Ogień z czasem wygasł.... wpada żona, widzi co i jak, i załamuje ręce:
- CO TU SIĘ DZIEJE!!!
Obudzony, półprzytomny, chłopak zrywa się z przerażeniem w oczach, błyskawicznie otwiera piekarnik, wrzuca kota, zatrzaskuje i stając na baczność, wrzeszczy:
- DZIAŁO NUMER 7 GOTOWE DO STRZAŁU!!!!

Pewien profesor przedstawia wykład o miłości połączony z prezentacją slajdów. Mówi, iż miłość bywa bardzo różna, można na przykład wyróżnić miłość kobiety do mężczyzny... Studenci krzyczą:
- Chcemy zobaczyć slajdy!
Jednak lektor mówi dalej - jest jeszcze miłość kobiety do kobiety i ...
Studenci znowu przerywają prosząc o pokaz slajdów. Profesor nie zwraca na to uwagi i wymienia kolejny typ miłości: mężczyzna kocha mężczyznę. Słuchacze znowu podnoszą głos:
- Chcemy zobaczyć slajdy! Slajdy, slajdy, slajdy!
- Poczekajcie chwileczkę... można wyróżnić jeszcze, zupełnie inny rodzaj miłości... Mianowicie miłość do ojczyzny... O i tu możecie popatrzeć na slajdy! - rzekł dumnie profesor

Przychodzi facio do USC i mówi, że nazwisko chciałby zmienić, bo mu się to co ma nie podoba.
Urzędnik: A jak się pan nazywa?
Facio: Bezjajcew.
U: To faktycznie się pan kwalifikuje do zmiany bezpłatnie. jak się pan chce nazywać?
F: Nie wiem... może tak jakoś z amerykańska, co?
U: To mam wybrać?
F: Tak.
U: To ja coś wymyśle. proszę za dwa tygodnie przyjść po odbiór dokumentów.
Dwa tygodnie później facet otwiera nowy dowód i czyta swoje nowe nazwisko: YONDERBRACK....

Na dworcu w Kijowie przy kasie stoi spora kolejka. Do odjazdu pociągu zostało już niewiele czasu i ludziska się niecierpliwią... Kasjer baaaardzo wolno wypisuje bilety, jeeeeeeeszcze wolniej kasuje pieniądze i jeeeeeeeeeeeeeeeeszcze wolniej wydaje resztę. Z kolejki zaczynają dochodzić coraz głośniejsze pomrukiwania... Nagle kasjer zamyka kasę, wychodzi przed kolejkę i mówi:
- No, no, i kto powiedział, że kasjer dupa?

Na ważnym sympozjum spotyka się "śmietanka" matematyków - światowej sławy profesorowie z Harvarda, Cambridge itp. Przewodniczący Akademii Nauk ogłasza:
- Zebraliśmy się tu by rozwiązać ważki problem: Jak najlepiej wykreślić koło?
Pierwszy zabiera głos geniusz z Harvardu:
- Ja bym przeprowadził aproksymację wielomianowo-eliptyczną, wyliczył średnie łuków, wygładził kąty graniczne i ...
Przerywa mu jakiś noblista:
- To można by skonstruować korzystając z twierdzenia o izomorficzności figur podobnych a potem...
Wszyscy zaczęli debatować ale jakoś nikomu nie udaje się idealnie wykreślić pożądanej figury. Wtem do tablicy podchodzi jakiś facet i od ręki zakreśla idealny okrąg.
- Brawo ! - wszyscy wiwatują i składają mu gratulacje.
- Na jakiej uczelni pan wykłada ? - pyta zachwycony przewodniczący Akademii Nauk.
- Panie, coś pan? Jakiej uczelni ? Ja jestem kataryniarzem…

W Moskwie Instytut MGO (IMGO) kształcący przyszłych dyplomatów. W trakcie nauki przychodzi kolej na kolokwium. Temat kolokwium:
Napisać odpowiedź na bezwarunkowe ultimatum małego afrykańskiego państwa
Po dwóch dniach wraca egzaminator do słuchaczy i podsumowuje wyniki kolokwium:
- Hmm..., merytorycznie poprawnie, forma również niezła, ale mam dwa zastrzeżenia:
Po pierwsze: "na ch*j" należy pisać osobno, po drugie, "Czarna Jeb*na Małpa" piszemy z wielkich liter. Panowie! Przecież piszecie do króla!

Sklep galanteryjny Fajwela Rozenkranca ogłosił niewypłacalność. Fajwel siedzi załamany w kantorku nagle dzwoni telefon.
- Halo?
- Czy to Bank Rotschilda?
- Nie...
- A więc pomyłka?
- Nawet nie wiesz pan jaka pomyłka...

Dwóch księży zastanawia się gdzie jechać na wakacje. Pierwszy proponuje:
- Jedź do Izraela...
- Nie, za dużo tam Żydów! - odpowiada drugi
- To jedź do Nowego Jorku...
- Nie, za dużo tam Żydów! - znowu narzeka drugi.
- No to jedż do Chicago...
- Nie, tam też za dużo Żydów!
Ale obok przechodziła żydowska matrona, usłyszała konwersację i powiedziała z jadem w głosie:
- Idź do diabła - tam na pewno nie ma Żydów...

Małomiasteczkowy bankier, Maurycy Bauchgeszwir, miał piękna córkę Marylkę, która mimo młodego wieku mogła się już poszczycić tuzinem adoratorów. Gdy panna ukończyła dwadzieścia lat, ów król finansjery postanowił wydać ja za mąż. W tym celu wezwał doświadczonego szadchena, który zaproponował różne partie. Bankier po paru zdaniach przerywa i mówi z naciskiem:
- Panie Zylberbusz, ja potrzebuję dla córki męża, a dla siebie zięcia. On nie musi być ładny - ona sama jest ładna. On nie musi być bogaty - ona sama jest bogata. On nie musi być mądry - ona sama jest mądra. Ale on musi być porządny człowiek...

W kolejce stoją 6-letni syn i ojciec. Przed nimi stoi gruba baba - tak ze 150 kg minimum. Synek mówi do ojca:
- Tato, patrz jaka ta baba jest ogrooomnaaaa...
Ojciec się zaczerwienił, głupio mu się zrobiło i mówi:
- Synku, nie można tak mówić o ludziach.
- Ale ona jest taka gruuubaa... nigdy nie widziałem takiej grubej baby.
- Dobrze, ale to niegrzecznie w ten sposób mówić o innych.
W tym momencie kobiecie przy pasku odzywa się komórka - pi, pi, pi, pi...
A synek z przerażeniem:
- Tato! Uważaj! Będzie cofać!

Podczas przerwy w teatrze pan Wójcik poszedł do toalety.
- Wspaniała sztuka, prawda? - odzywa się stojący obok facet.
- Proszę mi nie zaglądać do pisuaru!!

Dwóch gości natknęło się w lesie na środku ścieżki na gówno. I dalej się sprzeczać czyje to, babskie czy chłopskie. Kiedy się już mocno posprzeczali i bliscy rękoczynów, zapytali sołtysa który owędy przechodził i poprosili o rozsądzenie. Sołtys na to:
- Jasne że chłopskie. Po pierwsze, gdyby to było babskie, to by to było gdzieś w krzakach, a to jest na środku ścieżki. Po drugie gdyby było babskie, to by było takie fikuśne jako, że baba dupą kręci, a to jest tak równiutko usrane. A po trzecie bo to moje własne.

Siedzą dwie babcie klozetowe i plotkują. Przechodzi elegancki pan i jednej z nich kłania się kapeluszem. Druga z podziwem w głosie:
- Wow! Znasz go?
- Znam. Srywa u mnie...

Chłopek na rowerze wybrał się na targ z jajami kurzymi aby je sprzedać. Pieprznął go samochodzik i chłopina leży na drodze, a obok potłuczone jajeczka, kurze zresztą. Policja przyjechała na miejsce zdarzenia i jeden z funkcjonariuszy dzwoni po pogotowie:
- Panie doktorze proszę przyjechać do wypadku na ulicę Zaganiacza, na wprost posesji nr 24.
- A co się stało?
- Samochód potrącił rowerzystę.
- I jak to wszystko wygląda?
- Poszkodowany leży i kwiczy, jaja potłuczone też leżą
Lekarz spodziewając się, ze informujący zaraz po opisie stanu jaj przejdzie do opisu stanu ch**a przerywa zgłaszającemu wypadek i pyta:
- A co z organem?
- Organ przy aparacie!

Francuz, Rusek i Polak stoją przed wieżą Eiffla i Francuz mówi do reszty:
- Patrzcie, na wierzchołku jest mrówka...
Rusek patrzy chwilę i mówi:
- No, i do tego czerwona....
Polak się wpatruje i po chwili dodaje:
- No i do tego samiec...
Francuz z Ruskiem pytają:
- A skąd wiesz?
- Bo ch**a stąd widać...

Babcia (wyczytane na pewnym forum):
,,Opowiedziała mi to koleżanka z pracy. W latach osiemdziesiątych jej rodzice weszli w jakieś spory finansowe z daleką rodziną rezydującą w USA. Ponieważ tamci nie chcieli oddać im pieniędzy, postanowiono namotać grubszą intrygę. Uradzili, że informacja o nagłej śmierci wspólnej prababci trafi do serc i sumień kuzynów (że niby będą się poczuwać do pokrycia części kosztów pogrzebu...). Żeby uwiarygodnić przekaz postanowili dołączyć dokumentację fotograficzną. Było to dość łatwe, bo sąsiad pracował w domu pogrzebowym i mógł wpuścić ich wieczorem do pomieszczenia z właściwym oprzyrządowaniem. Ubrali więc jak należy siebie i starszą panią, umieścili ją na katafalku itd. O umówionej godzinie przyszedł fotograf. Był obcy, więc mu nie mówili wcześniej, co jest naprawdę grane. Zrobił zdjęcia, ale zanim wyszedł zapytał teatralnym szeptem głowę rodziny ile ma być kompletów odbitek. Ten odparł, że jeden, na co słysząca to starsza pani odezwała się "i dla mnie jeden". Podobno fotograf tak uciekał, że zostawił sprzęt."

środa, 26 kwietnia 2006
Syjoniści do Syjonu!
Dzisiaj miałem przyjemność skorzystać z usług PKS Zamość. Jako, że chciałem zająć sobie jakoś czas oczekiwaniem na autobus, postanowiłem, iż kupię bilet w kasie. Zawsze czas szybciej zleci. Stojąc w kolejce zauważyłem spore zdenerwowanie u pozostałych pasażerów. Wkrótce okazało się, że cała masa autobusów została odwołana. Zacząłem się nawet obawiać, że i mój autobus nie pojedzie (jak się później okazało myliłem się). Ludzie różnie reagowali na zaistniałą sytuację. Generalnie wszyscy byli zdenerwowani. Jedni głośno, inni ciszej wyrażali swoje niezadowolenie. Mi jednak zapadł w pamięć jeden starszy pan. Chodził on w kółko i dosyć głośno komentował, w mniej więcej taki sposób: "Żeby Polak w Polsce nie mógł dojechać do Krakowa? Skandal! A Żydzi kupują PKSy za pięćdziesiąt groszy! Tak! To wszystko żydostwo! Winni Żydzi!" Produkował się tak biedaczyna z piętnaście minut. Już mu nawet miałem ochotę coś powiedzieć, ale niestety przyszła na mnie kolej. Kupiłem bilet.
A na autobus ledwo zdążyłem. Kierowca mocno się zdziwił, że pasażer z biletem kupionym w kasie spóźnia się na autobus...
poniedziałek, 24 kwietnia 2006
Jak zostać dobrym chrześcijaninem? 20 kroków...
  1. Wyznaj wszystkim swoim przyjaciołom, kolegom i przywódcom kościelnym, że kochasz Jezusa i chcesz stać się Jego niewolnikiem i że poświęcisz Mu swoje życie. Nie ma znaczenia, czy w to wierzysz czy nie. Po prostu mówienie tego zmieni ciebie na styl chrześcijański.
  2. Wstąp do kościoła, ochrzcij się i przypisz swoje zainteresowanie religią kapłanowi lub księdzu. Wpatruj się, pełen czci, w jego oczy gdy on będzie wypowiadać swoje dogmaty o naturze boga. Wzdychanie co jakiś czas, lub ocieranie łez zagwarantuje ci twoje oddanie. Jeżeli wstąpisz do kościoła reformowanego, upadnij na podłogę, potrząsaj ciałem, podnieś obie ręce i krzycz: Jeee-zuuu ! NIGDY nie poruszaj przy twoim księdzu tematu wykorzystywania seksualnego, bez względu na to ile chłopców lub dziewcząt mógł on skłonić do seksu.
  3. W każdą niedzielę wkładaj dużą sumę PIENIĘDZY do kościelnego koszyka na PIENIĄDZE. Zrób to tak, żeby każdy z obecnych widział jak dajesz PIENIĄDZE.
  4. Gdy rozmawisz ze swoim księdzem i religijnymi przyjaciółmi, od czasu do czasu porównaj to co oni powiedzieli z tym co powiedział Jezus. To zrobi na nich wrażenie i będą ciebie bardziej podziwiać.
  5. Czytaj biblię, ale ignoruj okrucieństwa i koncentruj się tylko na tym co wydaje ci się "dobre". Na przykład opuszczaj te części, gdzie bóg zabija pierworodnych, kobiety w ciąży itp. a zwracaj uwagę tylko na takie wersty jak "bóg jest miłością". To tak jak branie cukru razem z gorzkim lekarstwem, ale wyda się to dobre a właśnie to się liczy.
  6. Naucz się kilku podstawowych słów hebrajskich i gdy tylko uczestniczysz w dyskusji religijnej, wspominaj je w kontekście ich oryginalnego znaczenia i w porównaniu z ich polską wersją. To zrobi wrażenie na innych, że znasz biblię, nawet jeśli nie masz zielonego pojęcia o teologii.
  7. Ufaj wierze i wierz w przesądy biblijne, nie zwracając uwagę na to, jak głupie mogą się wydawać. Tak, nawet w te części które mówią o mówiącym ośle, jednorożcu i spacerze po wodzie. Nawet jeśli uważasz te rzeczy za nieprawdziwe, udawaj że w nie wierzysz. Nikt nie dostrzeże różnicy.
  8. Porzuć całkowicie rozum i krytyczne myślenie. To jest konieczne. Nie możesz być dobrym chrześcijaninem, jeśli kwestionujesz biblię kierując się rozumem lub sceptycyzmem.
  9. Uśmiechaj się dużo do każdego którego widzisz. Mów im, że ich kochasz, nawet jeśli jesteś przesiąknięty nienawiścią do nich. Musisz udawać za wszelką cenę, że kochasz swoich najgorszych wrogów, nawet jeśli to ich w końcu wykończy.
  10. Próbuj nawrócić swoich niewierzących przyjaciół. Zrób z siebie głupca na punkcie doprowadzenia ich do wściekłości. Pamiętaj, żebyś ciągle się uśmiechał i mów jak bardzo ich kochasz. To wzmoże ich gniew a ciebie sprawi w pełni usatysfakcjonowanym. Jeśli oni się upierają, twierdź że są w zmowie z szatanem i tylko wiara w Jezusa może ich uwolnić (pamiętaj żebyś ciągle się uśmiechał).
  11. Jeśli ktoś pokaże rozsądne argumenty przeciw chrześcijaństwu, po prostu zaprzeczaj. Powiedz, że ich kuszenie tylko wzmaga twoją wiarę. Nigdy nie przyznawaj im racji.
  12. Jeśli twoi przeciwnicy zacytują werset z biblii, który zaprzecza twojemu zdaniu, powiedz po prostu, że go wyrwali z kontekstu. Taktyka "wyrwane z kontekstu" wyciągnie cię z wielu trudnych sytuacji i sprawi że będzie się wydawać, że faktycznie rozumiesz kontekst właściwie, gdy faktycznie nie rozumiesz.
  13. Módl się. Koniecznie módl się nie tylko w kościele ale w parkach publicznych, szkołach, bibliotekach i gdy odwiedzasz przyjaciół i krewnych. Modlenie się na głos jest pewnym sposobem by przekonać innych o swoim chrześcijaństwie.
  14. Reklamuj się ze swoim chrześcijaństwem. Przykłady: noś symbole religijne takie jak krzyż; zawsze miej pod ręką biblię; umieść znak ryby na swoim samochodzie; umieść dzieciątko Jezus na trawniku przed domem; plastikowego Jezusa w samochodzie. Często się żegnaj.
  15. Noś konserwatywne ubrania. Dla najlepszego efektu: mężczyźni powinni nosić białe koszule i ciemne spodnie. Marynarki powinny być błękitne. Kobiety powinny nosić długie sukienki i woalki. Uczesanie powinno być proste. Starsze panie powinny farbować włosy na błękitno. NIGDY nie próbuj wyglądać seksownie. Kobiety nigdy nie powinny pokazywać piersi. Mężczyźni nie powinni nigdy pokazywać genitalii.
  16. Zawrzyj związek małżeński i wychowaj rodzinę. Im większa tym lepsza. Jeśli jesteś niepłodny, zaadoptuj. Ucz wartości rodzinnych. Jeśli oszukujesz małżonka nigdy nie wyjaw mu tego. Nigdy nie bierz rozwodu, niezależne od tego jak źle się oboje czujecie.
  17. W czasie odbywania stosunku seksualnego, daj znać, że robisz to dla Chrystusa (nie mam na myśli wykrzykiwania imienia "Jezus" w czasie odczuwania podniecenia). Myśl o Jezusie gdy dojdziesz do orgazmu. Po stosunku, zamiast zapalić papierosa, dyskutuj prace dziewiczego Jezusa.
  18. Jeśli jakakolwiek siła zagraża twojemu chrześcijaństwu, zrób tak, żeby twoja pozycja polityczna skierowała się ku zniszczeniu tego zagrożenia (zawsze poprzez miłość, oczywiście). Jeśli zagrożenie pochodzi z innego kraju, popieraj wojsko, żeby zwalczyło wroga (oczywiście zawsze poprzez miłość). Jeśli zagrożenie pochodzi z twojego własnego kraju, popieraj propozycje zmiany konstytucji, tak, by twoja chrześcijańska pozycja dominowała, albo łam konstytucję.
  19. Jeśli szczęśliwym trafem dojdziesz do władzy, użyj swoich przekonań religijnych dla kierowania się swoimi działaniami. Nie ma znaczenia ilu wrogów zabijesz czy też kto straci wolność, o ile twój osąd jest oparty na biblii, staniesz się chrześcijaninem historii.
  20. Najważniejsze ze wszystkiego: Rozdaj wszystkie swoje rzeczy. Biblia mówi żebyś dał wszystko co masz każdemu, kto o to prosi (Łukasz 6:30). Czy mogę zaproponować na przykład, żebyś dał mi wszystkie swoje pieniądze? Oficjalnie proszę żebyś dał mi WSZYSTKIE swoje PIENIĄDZE. Ostrzeżenie: Jeśli tego nie zrobisz, nie posłuchasz bezpośredniego polecenia Jezusa. Jeśli jednak posłuchasz jego polecenia, to ci zapewni chrześcijańską pozycję i zdobędziesz mój największy szacunek i respekt.
Jeśli zrobisz tak jak tu zostało wymienione (szczególnie punkt 20), to zostaniesz prawdziwym chrześcijaninem.
niedziela, 23 kwietnia 2006
Czego nauczyła mnie moja mama?
  1. Nauczyła mnie oczekiwania: Poczekaj tylko, aż ojciec wróci!
  2. Nauczyła mnie otrzymywania: Dostaniesz, jak tylko wrócimy do domu!
  3. Nauczyła mnie podejmowania wyzwań: Co ty sobie myślisz? Odpowiedz, jak cię pytam! Nie odszczekuj się!
  4. Nauczyła mnie logiki: Jak spadniesz z tej huśtawki i skręcisz sobie kark, to nie pojedziesz ze mną do miasta.
  5. Nauczyła mnie indywidualizmu: Gdyby wszyscy skakali z mostu, to ty też byś skoczył?
  6. Nauczyła mnie zasad zdrowego odżywiania: JEDZ!
  7. Nauczyła mnie, jak wykształcić sobie zainteresowania: Tylko nudni ludzie się nudzą.
  8. Nauczyła mnie, jak SZYBKO wykształcić sobie zainteresowania: Nudzisz się? Zaraz ci znajdę zajęcie!
  9. Nauczyła mnie, jak wybrać właściwego partnera na resztę życia: Tego kwiatu to pół światu.
  10. Nauczyła mnie miłości do rodzeństwa: Jak zaraz nie przestaniecie się kłócić, to każę wam się pocałować!
  11. Odkryła przede mną tajemnicę mojego istnienia: Ja cię wydałam na ten świat i ja mogę pomóc ci się z nim rozstać!
  12. Nauczyła mnie doceniać dobrze wykonaną pracę: Jeśli zamierzacie się pozabijać, zróbcie to na zewnątrz - przed chwilą skończyłam sprzątać!
  13. Nauczyła mnie religii: Lepiej się módl, żeby na dywanie nie było śladu
  14. Nauczyła mnie podróży w czasie: Jeśli się nie wyprostujesz, strzelę cię tak, że się znajdziesz w przyszłym tygodniu!
  15. Nauczyła mnie logiki: Dlaczego? Bo ja tak powiedziałam!
  16. Nauczyła mnie przewidywania: Tylko załóż czystą bieliznę, na wypadek gdybyś miał wypadek
  17. Nauczyła mnie ironii: Śmiej się, a zaraz ci dam powód do płaczu!
  18. Nauczyła mnie tajemniczego zjawiska osmozy: Zamknij się i jedz kolację!
  19. Nauczyła mnie wiele o wytrzymałości: Będziesz tu siedział, póki nie zjesz tego szpinaku!
  20. Uczyła mnie meteorologii: Wygląda, jakby tornado przeszło przez twój pokój
  21. Nauczyła mnie o zagadnieniach fizyki: Gdybym krzyczała, że spada na ciebie meteor, czy byś raczył mnie wysłuchać?
  22. Nauczyła mnie hipokryzji: Powtarzałam ci milion razy - nie wyolbrzymiaj!
  23. Nauczyła mnie modyfikacji zachowań: Przestań zachowywać się jak twój ojciec!
  24. Nauczyła mnie zazdrości: Są miliony dzieci, które mają mniej szczęścia i nie mają takich wspaniałych rodziców jak ty!
  25. Nauczyła mnie medycyny: Jeśli nie przestaniesz robić zeza, to zobaczysz, że Ci tak zostanie
  26. Nauczyła mnie empatii: Załóż sweter - dobrze wiem, kiedy jest Ci zimno
  27. Nauczyła mnie czarnego humoru: Jeśli kosiarka obetnie Ci stopy, to nie przychodź z tym do mnie...
  28. Nauczyła mnie zasad dorastania: Jedz warzywa, bo nigdy nie urośniesz!
  29. Nauczyła mnie moich korzeni: Czy Tobie się zdaje, że urodziłeś się w stodole?!
  30. Nauczyła mnie doświadczenia: Zrozumiesz jak będziesz mieć moje lata. A teraz rób to!
  31. Nauczyła mnie sprawiedliwości: Kiedyś też będziesz mieć dzieci i mam nadzieję, że będą takie jak ty!
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5