Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
niedziela, 29 marca 2009
Irlandia Północna - Polska 3:2
Bądźmy optymistami! Mamy Leo, a ten jest cudotwórcą!

(:

sobota, 28 marca 2009
Godzina dla baranów
Dzisiaj o 20:30 stado baranów będzie na godzinę wyłączało światło. Ze względu na rzekomą oszczędność. Oczywiście te duże barany będą wyłączać oświetlenie najbardziej znanych budowli na świecie. I nikt nie pomyśli o tym, że najwięcej energii "idzie" na rozruch. Ale co tam? Ważne, że było ciemno. I tu była oszczędność - przecież to widział każdy. A tej dodatkowej energii na rozruch nie widzi nikt - więc marnotrastwa nie ma.
A ja tam światła nie zgaszę. Nie potrzebuję jakichś durnych akcji by uświadomić sobie iż oszczędzać energię trzeba. Wystarczy, że spoglądam na codwumiesięczny rachunek.
piątek, 27 marca 2009
Złotousty
(:
Hitleryzm w czystej postaci. Zresztą tam faszyzm to jest mało powiedziane - tam jest socjalizm panie.
by JKM
czwartek, 26 marca 2009
Piramida finansowa
Amerykańskie władze z całą bezwzględnością ścigają człowiek, który zbudował największą piramidę finansową w dziejach ludzkości. Jak mniemam polskie władze robiłyby to samo. Tyle, że ZUS to taki legalny odpowiednik Madoffa. Niedawno do ZUSu przyssały się OFE. Jeden pies. To jak to jest? ZUSowi (i innym instytucjom "społecznym", nie tylko w Polsce) wolno a Madoffowi nie? A co to? Zastosowanie w praktyce zasady "co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie"?
A cały system jest złodziejski i opiera się na zasadzie: "najpierw płacimy składki do OFE, by potem od tych składek dopłacić odsetki, bo OFE kupuje obligacje". Czy ktoś coś mówił o wolnym rynku ubezpieczeń społecznych czy tak mi się tylko zdawało? No i czy twórca tego systemu kiedykolwiek stanie przed sądem?
środa, 25 marca 2009
Górnicze związki (wraz z całą budżetówką) coraz bardziej mnie wkurwiają
Podwyżka nam się należy, bo koszty życia rosną - mówią związkowcy z Kompanii Węglowej

A co mnie obchodzi smutek górników i innych pracowników państwowych firm? Czy paniom kasjerkom w Auchanie koszty życia nie wzrosły? I czy mają ganiać pod Sejm domagając się podwyżek? A co z babciami klozetowymi? A z rzeźnikami? Zamiataczami ulic? Księgowymi? Prowadzącymi własną działalność gospodarczą? Dziennikarzami? Przedszkolankami? W ogóle z ludem pracującym? Ha!? Im też dopłacać z państwowej kasy? Jeśli nie to dlaczego budżetówka niby ma być lepiej traktowana?

niedziela, 22 marca 2009
Rejestracja auta
Facet kupił za WŁASNE pieniądze samochód i NIE MOŻE nim jeździć bo urzędnicy nie chcą zarejestrować tegoż auta bo takie są BEZSENSOWNE przepisy. I to jest przykład udawadniający tezy:
1. obowiązek rejestracji samochodu (nie mylić z badaniami technicznymi!) JEST ZBĘDNY;
2. urzędnicy obywatelowi też są ZBĘDNI co przyznaje (nie wprost) sam policjant (a więc przedstawiciel państwa) na końcu tego filmiku.

piątek, 20 marca 2009
Kryszak
Kryszak gra sprzedawcę w kiosku i do jednego z klientów mówi: Sprzedam panu tego "Newsweeka" za 3 złote, ale pod jednym warunkiem. Że przeczyta pan wszystkie reklamy w tej gazecie.
Do czego prowadzi urzędnicza uznaniowość
Niniejszy wpis jest kopią jednego z haseł polskiej edycji wikipedii (opatrzony nielicznymi moimi komentarzami):

Marvin John Heemeyer był drobnym amerykańskim przesiębiorcą.
Według relacji mieszkańców miasta oraz pozostawionych przez Heemeyera nagrań i listów, w 2001 wdał się on w spór z ratuszem dotyczący planów zagospodarowania przestrzeni miejskiej. Zmienione chwilę wcześniej plany zakładały budowę fabryki cementu w sposób, który odciąłby jedyną drogę dojazdową do zakładu Heemeyera, co uniemożliwiłoby mu prowadzenie biznesu, i uczyniłoby posiadaną przez niego działkę gruntu praktycznie bezwartościową.
Heemeyer bezskutecznie zabiegał o pozostawienie drogi dojazdowej i składał liczne apelacje od decyzji, jednak ratusz niezmiennie sprzyjał budowie fabryki (rodzina którego urzędnika wyłożyła pieniądze na tą fabrykę?). Po przegranej (zwróć uwagę, że to nie była przegrana przed sądem tylko przegrana z jedną ze stron sporu, w której to strona sporu miała w ręku więcej instrumentów prawnych), właściciel zakładu postanowił nie poddawać się i zaczął zabiegać o zbudowanie nowej drogi dojazdowej na jego posesję - jednak (co było do przewidzenia) i ten wysiłek skończył się niepowodzeniem.
Ostatecznie Marvin postanowił wybudować drogę na własny koszt, i kupił buldożer Komatsu D335A, równocześnie składając wniosek o niezbędne pozwolenie na budowę drogi - jednak i ten wniosek został odrzucony przez urzędników miejskich (urzędnicza bezczelność nie zna granic). Wkrótce później, Heemeyer został odcięty od systemu kanalizacyjnego (aby z niego skorzystać, musiałby przeprowadzić rurę przez ok. 3 metry gruntu będącego obecnie własnością fabryki cementu), i niezwłocznie ukarany serią mandatów, które otrzymał za różne wykroczenia, wliczając w to brak kanalizacji (a to dobre! Odciąć kogoś od kanalizacji a później go ukarać za jej brak!.

Zanim przeczytasz dalej zastanów się nad tym co zrobiłbyś na miejscu Marvina. Już? To czytaj dalej. :)

Kiedy kolejne petycje do władz, mediów i lokalnej społeczności nie dały żadnych skutków, Heemeyer poddał się, dzierżawiąc grunt firmie wywożącej śmieci. Umowa zakładała, że miałby on sześć miesięcy na wyprowadzenie się z posesji. Jak się później okazało, okres ten wykorzystał na ulepszenie swojego buldożera, osłaniając go miejscami ponad 30 centymetrami stali i betonu, instalując kamery zapewniające widoczność otoczenia w każdym kierunku, a w końcu konstruując klimatyzację i inne systemy pozwalające na komfortowe przebywanie wewnątrz przez wiele godzin.
4 czerwca 2004, konstruktor zasiadł za sterami buldożera, wyjeżdżając przez ścianę swego dawnego warsztatu, a następnie zrównując z ziemią fabrykę cementu i wyruszając w miasto. W ciągu kilkugodzinnej wyprawy Heemeyer zniszczył doszczętnie budynek ratusza, siedzibę lokalnej gazety, dom burmistrza, i wiele innych budynków publicznych powiązanych z osobami, które były zaangażowane w spór. Łącznie w gruzach legło 13 budynków. To, że nikt nie został ranny, niektórzy świadkowie przypisywali precyzyjnej kalkulacji działań Heemeyera. (to nawet można wywnioskować z dalszego opisu wypadków)
Podczas powolnego i nieubłaganego pochodu pojazdu, policja i oddziały SWAT próbowały powstrzymać maszynę, ale zarówno ogień z broni długiej, jak i granaty nie miały żadnego wpływu na pojazd, i ostatecznie, po oddaniu ponad 200 strzałów (w tym amunicji przeciwpancernej), siły porządkowe musiały po prostu bezsilnie obserwować wydarzenia.
Buldożer był uzbrojony w karabin Barrett M82, karabin Ruger AC556, pistolet Kel-Tec P11 i rewolwer magnum, ale Heemeyer użył ich tylko do celów obronnych. Gdy policjanci zorientowali się, że strzela ponad ich głowami, na początku sądzili, że po prostu słabo strzela, kiedy jednak później weszli do buldożera i zobaczyli uzbrojenie i kamery, uświadomili sobie, ze gdyby Heemeyer chciał, mógłby pozabijać wszystkich z łatwością. Wszystko wskazuje więc na to, że jedynym celem Heemeyera była destrukcja budynków, a nie krzywdzenie ludzi.
W pewnym momencie Heemeyer skierował się w stronę zakładu, na terenie którego znajdowały się zbiorniki z propanem. Obawiając się, że w czasie ataku może je uszkodzić, władze posłały na miejsce dwie zgarniarki, stanowiące desperacką próbę powstrzymania maszyny. Heemeyer odjechał od zakładu i zmierzył się z maszyną, która nie miała właściwie żadnych szans - została po prostu zepchnięta, gdy buldożer opuścił drogę prowadzącą do zakładu.
Gdy po pewnym czasie w pojeździe zawiodła chłodnica, a jedna z gąsienic zapadła się w piwnicy sklepu, który akurat niszczył Heemeyer, pilot buldożera sięgnął po pistolet i popełnił samobójstwo. Zarówno pozostawione przez niego nagrania, jak i sposób budowy włazu, wskazują, że nigdy nie zamierzał opuścić buldożera - właz został skonstruowany tak, by jego ponowne otwarcie graniczyło z niemożliwością.

źródło

 
1 , 2 , 3