Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
piątek, 21 marca 2008
Zakała ludzkości
Von Neumann (ateista) był słabym kierowcą i często miewał wypadki, na szczęście niegroźne. W Princeton ochrzczono żartobliwie jego nazwiskiem jedno ze skrzyżowań, ponieważ miał tam kilka stłuczek. Von Neumann z właściwym sobie humorem opowiadał:
“ Jechałem wzdłuż drogi i drzewa z prawej strony mijały mnie w równym szeregu z szybkością 60 mil na godzinę. Nagle jedno z nich wystąpiło z szeregu i stanęło mi na drodze.

wniosek: ateiści to zakała ludzkości.

(:

poniedziałek, 17 marca 2008
O co chodzi Jarkowi?
Jeszcze nie tak dawno słyszeliśmy o "sukcesie z Lizbony", teraz słyszymy coś o wzmocnieniu tego sukcesu. Nie za bardzo rozumiem o co tym razem chodzi PiSowi. Przecież po przyjęciu traktatu prawo europejskie i tak będzie nadrzędne w stosunku do prawa polskiego. Co zatem zmieni jakaś preambuła do ustawy(sic!)? Tego to nawet sam Jarek chyba nie wie.
No ale widocznie Tadek mu powiedział, że tak będzie lepiej...
niedziela, 09 marca 2008
Wczoraj Żona zamiast zrobić obiad poszła na jakąś manifę!
Co to ma znaczyć? W głowie się poprzewracało!

(:

środa, 05 marca 2008
Nasza kochana władzuchna
Kto w naszym kraju nie doszedłby do władzy i tak nie spełnia wyborczych obietnic. Co cztery lata słyszymy, że będzie nam się żyło lepiej. I jakoś lepiej nie ma. A to jedni współpracują z gangsterami, inni śledzą spiski a jeszcze inni walczą o ochronę środowiska. Jakby nie było bardziej palących problemów.
Taki Pawlak na przykład. Zamiast zadbać o stan naszej gospodarki wpada na "genialne" pomysły. Ostatnio na przykład zaproponował byśmy przy zakupie sprzętu AGD i płacili za... jego utylizację. Za taki czajnik bezprzewodowy ok 5zł, a za pralkę ok 30 zł. A jak minister gospodarki uzasadnia swój pomysł? Dowodzi, że w ten sposób Polacy zaczną bardziej dbać o środowisko... Nie bardzo rozumiem jaki wpływ na ochronę środowiska przez obywateli miałby dodatkowy haracz pobierany przy zakupie sprzętu, ale jeśli autorytet tak mówi to wpływ jest większy niż się na pierwszy rzut oka wydaje...
wtorek, 04 marca 2008
Mistrzowski manewr pilota!
Lądowanie podczas silnego wiatru wymaga dużego skupienia i niezłego refleksu. Zresztą ten filmik mówi sam za siebie...

poniedziałek, 03 marca 2008
Kochani urzędnicy
Wszystkie dotychczas rządzące ekipy w kampanii wyborczej obiecywały, że wprowadzą pakiet ustaw mający ułatwić zakładanie i prowadzenie działalności gospodarczej. Jednym z takich ułatwień ma być "jedno okienko". Nikomu się to jeszcze nie udało.
Teraz jest tak, że żeby założyć firmę trzeba odwiedzić trochę urzędów:
  • miejski/gminy
  • skarbowy
  • GUS
  • ZUS
Trochę tego jest, pobiegać po urzędach trzeba. I w każdym trzeba się prosić urzędnika by ten łaskawie obsłużył "petenta". Już samo określenie jest nieco obraźliwe, bo traktuje obywateli z góry. A to przecież urzędnik jet dla obywatela a nie na odwrót.
Pomysł jest prosty: przyszły przedisębiorca przychodzi do (powiedzmy) Urzędu Miejskiego i tam wszystko załatwia (ZUSy i inne GUSy). Dotychczas było to niemożliwe. Urzędnicy bronili się: "my nic nie możemy zrobić; winne jest prawo". Takie podejście jest kłamstwem co udowodniły władze Krakowa. Wystarczyło odrobinę dobrej woli urzędników w/w urzędów i, w zgodzie z obowiązującymi przepisami, obywatel załatwia wszystkie formalności związane z założeniem firmy w jednym pomieszczeniu w Urzędzie Miejskim. ZUS, GUS i fiskus oddelegowały swoich pracowników, informatycy zadbali o sprawnośc w wymianie informacji i voila! JEST. Da się! Cholera! Czary-mary! Ale zaraz, zaraz! Zgodnie z logiką urzędaasów z innych miast władze Krakowa złamały prawo! Przecież to se ne da! Cała powyższa sytuacja pokazuje jedno: tylko trzeba chcieć. Tyle, że nie od dzissiaj wiadomo, że urzędas to śmierdący na kilometr LEŃ, dla którego obywatel nie jest pracodawcą, tylko trutniem.

W związku z powyższą opowiastką i kreatywnością władz Krakowa gdy czytam coś takiego to włącza mi się czerwona lampka. Jak urzędas mówi: Nie da się, takie są przepisy. to znaczy, że jest leń i głową mu się nie chce ruszyć. Bo gdyby było inaczej to taki urzędas złapałby się za głowę i powiedział: postaramy się coś zrobić. Jeszcze nie wiem co, ale będziemy działać. Ale nie! Leniuch woli siedzieć na swoim foteliku i bredzić: to se ne da!