Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
wtorek, 28 marca 2006
Asia ma nadwagę!
Dzisiaj byliśmy z Asią u lekarza. Pani doktor między innymi zważyła Asiulę. I stwierdziła, że Asia ma... nadwagę! Waży aż 5330 gramów. A w dniu narodzin miała 3600. Czyli przyrost masy ciała w przeciągu 43 dni wyniósł 1670 gramów (niecałe 40 gramów dziennie). Następna wizyta 9 maja. Jeżeli tak dalej pójdzie to na następnej wizycie Asia będzie ważyła prawie 7 kilogramów.
Ponadto Asia dostała dzisiaj trzy szczepionki. Po każdej strasznie płakała.
Imiona na wesoło
Trafiłem na pewną stronę na której poane sa znaczenia imion. Oto imiona z mojej rodziny:

Anna Anna potrafi gromadzić stare rurki. Anna zazwyczaj warczy. Pisze w swoim CV, że rozwozi po klientach bilety autobusowe a w rzeczywistości dba o cudze książki telefoniczne. Chętnie przesiaduje w klubie emeryta ze znajomymi. Dziewczynka tak ochrzczona to zazwyczaj analfabetka. Na emeryturze zawsze staje się dziwakiem. Z kolegami wysadza zakłady fryzjerskie. W porze bezksiężycowej nocy pokazują się jej szramy na policzkach. Nieszczęśniczka sapie jak koń. Jej pasja to plucie pod nogi.
Barbara Po zakończeniu nauki często przestaje myśleć. Barbara - z łaciny podwórkowej tłumaczy się jako jodłującą sowę. Barbara uczy innych malować czarne szczoteczki do zębów. Kiedy się zdenerwuje podkopuje się pod salony samochodowe. Notorycznie przebywa w wojskowym namiocie i strasznie się tam rządzi. Zakłopotanie ukrywa złośliwym rżeniem i cieszy się z tego. Śnią się jej odrapane nocniki. Mogło by się wydawać, że wykrywa nieprawidłowe szkolenia na dvd a w rzeczywistości piłuje po nocach książki telefoniczne. Ma prawie zawsze krótkie palce. Barbara, jeżeli to tylko możliwe, truje o latających spodkach.
Elżbieta Pod koniec życia zawsze nie rozmawia z krewnymi. Elżbieta - przekładając na współczesny język polski, oznacza smutną czarownicę z pieprzykiem na nosie. Elżbieta uwielbia katalogować drogie długopisy. Z premedytacją nasyła złodzei na garaże podziemne. Długie chwile rozmyśla w męskiej szatni razem z niebezpiecznymi psami. Charakteryzuje się złośliwym parskaniem i cieszy się z tego. Imponują jej niekompletne łopatki. Szukając pracy mówi, że certyfikuje w urzędach horoskopy niestety każdy wie, że kradnie motory. Ma najczęściej mikroskopijne stopy. Elżbieta zazwyczaj gada o cudzych nieszczęściach.
Ilona Z kolegami zamiata po nocach kolektury lotto. Jeszcze przed rozpoczęciem lata ujawniają się jej skrzela na szyi. Spontanicznie udaje małpę w tłumie. Ma żółte zęby, ręce długie do kolan i krzaczaste brwi. Stara się nosić bezcenne foremki. Jako prezenty odpowiadają jej przedpotopowe aparaty do zębów. Ilona - według sanskryptu może oznaczać drogę do nikąd. Wydawać by się mogło, że kontroluje filmy erotyczne a tak naprawdę dba o cudze noże i nożyczki. Jej kochankiem zostaje najczęściej analfabeta. Nieudaczniczka nosząca to imię to prawie zawsze analfabetka.
Ireneusz należy rozumieć dosłownie jako siedem lat chudych. Samemu zamiata po nocach pensjonaty. Ireneusz pragnie malować bezcenne abażury. Najczęściej wygląda jak kanalia. Po przejściu na emeryturę zwyczajowo staje się dziwakiem. Lubi pić w zsypie na śmieci ukrywając się przed komornikiem. Tak, żeby inni słyszeli udaje atak serca wśród ludzi. Ma bez wyraźnej przyczyny chude palce. Uczy się malować zabrudzone foremki. Denerwuje innych wyraźnym beczeniem i cieszy się z tego.
Iza Cicho bije brawo i szybko znika z pola widzenia. Izabela pomaga innym zbierać zabrudzone rynny. Po zakończeniu nauki zazwyczaj całkiem głupieje. Jej partnerem staje się bez wyraźnej przyczyny narkoman. Ma grube nogi, dwie lewe ręce i oklapłe powieki. Dziewczynka tak nazwana to standardowo brudaska. Swoje wywody przerywa niespodziewanym spontanicznym parskaniem i uważa to za powód do dumy. Ma zawsze za krótkie wargi. Szukając pracy mówi, że dostarcza klientom plany miast nie trudno się jednak domyśeć, że piłuje po nocach sukienki. Standardowo wygląda jak pijaczka.
Jakub Po rozwodzie zazwyczaj przestaje myśleć. Często ma zaniki pamięci i okazuje się, że pojawia się w męskiej szatni uciekając przed rzeczywistością. Swoją obecność oznajmia nagłym chrząkaniem i opowiada o tym. Sprzedawcy próbują zawsze wcisnąć jemu brudne obrabiarki. Jakub stale zanudza innych opowieściami o obgryzaniu ołówków. Dokładnie w środku roku przęstępnego pokazują się jemu krosty na szyi. Jakub może polerować zużyte prostowniki. Jakub czasami filozofuje. Standardowo wygląda jak kombinator. Człowiek ironizuje.
Joanna Prawie zawsze ma poglądy jak kombinatorka. Krewni w spadku zostawiają jej brudne abażury. Kiedy starzeje się standardowo próbuje zostać politykiem. Joanna - jest synonimem oznaczającym biedronkę z powyrywanymi skrzydełkami. Natychmiast po zakończeniu pochmurnej nocy pojawiają się jej czerwone obwódki wokół ust i oczu. Zazwyczaj opowiada, że zamawia hurtowo kredyty na zakupy a w rzeczywistości kradnie samochody na raty. Jej cel życiowy to mlaskanie w czasie jedzenia. Od rana przesiaduje na klatce schodowej pomimo, że tam śmierdzi. Swoje otoczenie raczy wyraźnym cmokaniem i się tego nie wstydzi. Joanna może kraść białe chełmy.
Jan Łoś nazwany tak przez rodziców to bez wyraźnej przyczyny kanalia. Pechowiec kaprysi. Jan - według celtyckiej mitologii zastępuje dziurawy koc. Po zakończeniu wieczornej kąpieli wyrastają jemu skrzela na szyi. Jego ideałem jest standardowo brudaska. Jan bardzo często rozbiera się publicznie. Swoją niewiedzę rekompensuje niespodziewanym hichotem z zaciśnietymi ustami. Lubi grać w bierki w miejskim tramwaju i zaprasza tam innych. Bez powodu przedstawia się jako narcyz. Imponują jemu zabrudzone drabiny.
Natalia Po trzydziestce często przestaje myśleć. Notorycznie przebywa w budce dróżnika na sianie. Krewni w spadku zostawiają jej czarne długopisy. Natalia uczy innych fotografować przedpotopowe czajniki. Wydawać by się mogło, że promuje reprodukcje znanych malarzy okazuje się jednak, że na codzień nawet nie wie co to krzyżówki panoramiczne. Ma chude uda, ręce jak u kowala i krzywe brwi. Po zakończeniu obiadu pojawiają się jej krulicze uszy. Dziewczynka rabuje banki. Jej konkubentem staje się zawsze brudas. Natalia prawie zawsze ukrywa swoje wady.
Rafał prawie zawsze przesadza. Stwarza pozory, że promuje lodówki okazuje się jednak, że na codzień piłuje po nocach odtwarzacze DVD i Divx. Bardzo często kończy jako brudas. Czasami pociąga, niby ukradkiem, wódkę z piersiówki podczas posiłków. Nieszczęśnik roznosi choroby. Rafał potrafi fotografować stare abażury. Sprzedawcy próbują zawsze wcisnąć jemu czerwone obudowy od kaloryferów. Zamyka się w miejskiej toalecie bojąc się ataku ufo. Ma czerwone policzki, blade usta i jajowatą głowę. Pragnie kraść poniszczone, blaszane konewki.
Ryszard Osobnik noszący to imię to niekiedy potępieniec. Ryszard - według celtyckiej mitologii zastępuje nietoperza. Ma krzywe nogi, krzywe palce i zapadnięta klatkę piersiową. Ryszard prawie bez przerwy gada o śpiewaniu pod prysznicem. Podczas poobiedniej drzemki pokazują się jemu skrzydła nietoperza. Swoją niewiedzę rekompensuje wyraźnym chrząkaniem i się tego nie wstydzi. Najchętniej przebywa na przystanku autobusowym pisząc pamiętniki. Po pijaku wysadza agencje towarzyskie. Gdy przekwita standardowo wstępuje do sekty. Nieudacznik siorbie.
Tomasz Dzieciak lamentuje bez powodu. Ma płaskie czoło, krótkie rączki i oklapłe powieki. Jego kochanką zostaje bardzo często idiotka. Z początkiem jesieni pokazują się jemu skrzela na szyi. Tomasz zazwyczaj tnie się po rękach. Jego pasja to wypasanie krów. Ma zazwyczaj za długie palce u nóg. Krewni w spadku zostawiają jemu odrapane chełmy. Ludzie myślą, że tworzy bilety lotnicze nie trudno się jednak domyśeć, że nawet nie wie co to odtwarzacze DVD i Divx. Długie chwile rozmyśla na dachu swojego domu pisząc pamiętniki.
Wiktor Żeby zyskać poklask wyciąga gluty z nosa i wychodzi. Ma niekiedy brzydkie palce u nóg. Jego częste zachowanie to smarkanie w rękaw. Nieszczęśnik noszący to imię to prawie zawsze moczymorda. Wiktor - należy rozumieć dosłownie jako część ciała przygniecioną skałą. Chce czyścić popsute, blaszane konewki. Jego przyjaciółką jest zawsze złodziejka. Wiktor kocha zbierać bezwartościowe czajniki. Złość wyraża nagłym chrząkaniem i cieszy się z tego. Wiktor bardzo często filozofuje o niebieskich migdałach.

niedziela, 26 marca 2006
Kazanie z okazji urodzin Hitlera
W 1939 roku, w dzienniku urzędowym diecezji bamberskiej, znalazło się kazanie, z okazji urodzin Führera. Oto fragment:
W przyszły czwartek, 20 kwietnia, Naród Niemiecki obchodzi 50 urodziny naszego Fuhrera i kanclerza Rzeszy, Adolfa Hitlera. Dla uczczenia tego Święta, w przeddzień 20 kwietnia, decyzją… naszych Najdostojniejszych Biskupów, po wieczornym dzwonieniu modlitewnym, nastąpi uroczyste bicie w dzwony. Już dziś chcemy w tym świętym miejscu dać wyraz naszym najlepszym życzeniom, wspólnie i w skupieniu odmawiając teraz «Ojcze nasz» za Fuhrera i Ojczyznę. «Ojcze nasz..»


20 kwietnia 1939 roku arcybiskup Orsenigo celebruje urodziny Hitlera.

PiS vs LPR
Niedawno miałem okazje oglądać stację telewizyjną TVN 24. My (widzowie) dzięki dziennikarzom byliśmy świadkami kilku konferencji prasowych różnych formacji politycznych. I tak na konferencji LPR, jej przewodniczący - Roman Giertych - przypomniał swoje oskarżenia. Otóż w czasie kampanii wyborczej w Warszawie miał miejsce pozorowany atak terrorystyczny. Z początku sądzono, że o prawdziwe ładunki wybuchowe. Później jednak okazało się, że były to tylko atrapy. Niedawno Roman Giertych wysunął oskarżenie wobec polityków PiS, że to ludzie przez nich sterowani podkładali bomby. Pomimo, że nie darzę sympatią PiSu jednak uważam te oskarżenia za absurdalne. Podobnie sądzą posłowie PiSu. Zaraz po konferencji LPRu PiSowcy zwołali swoją i na niej zaprezentowali atrapę BOMBonierki, którą mają zamiar podłożyć pod drzwi klubu parlamentarnego LPR.
czwartek, 09 marca 2006
Leci pomalutku.
Od ostatniego wpisu niewiele się zmieniło. Nadal szkolę się w Żorach. Jak już to szkolenie dobiegnie końca będę mógł prezentować wielofunkcyjne urządzenie. Miejmy nadzieję, że przyniesie to jakieś zyski. :)
Dzisiaj byliśmy odebrać PESEL Joasi. Jest już zameldowana na Wrzosowej. Pozostało wyrobić kartę czipową umożliwiającą wizyty u lekarza. W najbliższym czasie Asia będzie posiadała swój własny paszport. Do 30 czerwca żona ma czas na wymianę prawa jazdy. Wniosek złoży lada dzień.
Spółdzielnia mieszkaniowa straszy nas sądem. Czym? Już wyjaśniam. Kilkanaście dni temu odbywała się w "naszym" bloku kontrola instalacji gazowej. Ogłoszenie mówiło, że kontrola odbędzie się w godzinach od 800 do 1600 W porannych godzinach nie byliśmy obecni w domu. I właśnie wtedy (najprawdopodobniej) zapukał przedstawiciel dministracji. Oczywiście nikt mu nie otworzył. Jakże mógł mu ktokolwiek otworzyć, skoro ne było nas w domu? Nikt drugi raz nie pofatygował się. Nie wiem czemu. Może z lenistwa, a może z niedopatrzenia urzędasów ze spółdzielni. W każdym bądź razie nikt drugi raz nie zapukał. Za to przyszło wezwnie do udostępnienia lokalu do dnia 16 marca. W przeciwnym wypadku spółdzielnia grozi procesem sądowym. Istne jaja! Muszę pójść do nich i wegzekwowac zdjęcie nazwiska z domofonu. Tak dla zasady.