Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
wtorek, 28 listopada 2006
Moja kochana administracja
Uwielbiam "moją" spółdzielnię i administrację. Zawsze gdy planują jakiś remont na przyblokowym parkingu, albo kontrolę szczelności instalacji gazowej informują o tym mieszkańców na dzień przed planowanymi robotami. Tak jakby lokator nie miał nic innego do roboty i tylko czekał kiedy spółdzielnia/administracja coś wymyśli. Pamiętam jak kilka lat temu pewnego lipcowego poranka (a więc w sezonie urlopowym) rozwiesili kartki z prośbą o usunięcie samochodów z parkingo do godziny 1000. Nie wiem kto pracuje w tej spółdzielni, ale oczywistym jest, że w takim sezonie należałoby powiadomić lokatorów, o takich robotach, z conajmniej tygodniowym wyprzedzeniem. A tamtego poranka siedziałem sobie spokojnie w autobusie jadąc na wczasy. Nie miałem możliwości przestawienia samochodu. Bo niby jak? Takich sytuacji było wiele. Ostatnio (tydzień temu) na klatce schodowej przeczytaliśmy z żoną informację, że oto na drugi dzień administracja budynku sprawdzać będzie szczelność instalacji gazowej. Tak się akurat składa, że mam dużo ważniejsze sprawy na głowie i nie jestem w stanie zorganizować jakiegoś "czuja" tak z dnia na dzień. A oprócz tego dostałem pismo następującej treści:
Dotyczy: uzgodnienia terminu szczelności gazu w mieszkaniu.
Prosimy o kontakt z GWW tel...... lub ADMII tel...... celem umówienia terminu szczelności gazu w Państwa mieszkaniu
.
Pomijając już arogancję spółdzielni/administracji. Może ktoś wyjaśni mi co znaczy "termin szczelności gazu"? Bo mi się wydaje, że pracownicy spółdzielni/administracji pochodzą z łapanki z wieczorowej szkoły podstawowej...


A tak na marginesie: pierwszy raz oglądałem Polaków na mistrzostwach świata w siatkówce. I napiszę tylko tyle: od łez do euforii!

czwartek, 23 listopada 2006
ROSJA - Polska - NIEMCY
Dzisiaj trochę o ostatnio mocno rozdmuchiwanej w mediach kwestii umów niemiecko-rosyjskich. Dwa suwerenne kraje niemal 10 lat temu próbowały dogadać się w sprawie gazociągu łącząceo oba kraje. Polska była brana pod uwagę jako kraj tranzytowy. Wtedy w rządzie, parlamencie (wtedy tylko garstka osób popierała ów projekt. A jak garstka to wiadomo: oszołomstwo!) i mediach zawrzało: Nie chcemy! Nie zgadzamy się! Gazociąg szkodzi środowisku! I tym podobne głupoty. Tak! Głupoty. Bo oto minęło 10 lat i znowu Niemcy i Rosja próbują dogadać się ze sobą. Powstał projekt podmorskiego gazociągu. I jaka jest reakcja reakcja strony polskiej? Wszyscy politycy, od lewa do prawa, wszystkie media: od lewa do prawa krzyczą jednym głosem: Ta umowa godzi w podstawowe interesy Polski! To porozumienie ponad naszymi głowami! Itp itd... Czy w ciągu ostatnich 10 lat coś się zmieniło? Północna nitka gazociągu jamalskiego, będącej szkodliwą rurą nagle stała się filarem naszych interesów?! Ja się wcale Niemcom i Rosjanom nie dziwę: skoro Polacy nie chcieli to należy znaleźć inny sposób na pociągnięcie "jamala". Ostatnio czytałem również opinie oburzonych publicystów o tym, że niemiecka kolej postanowłia otworzyć bezpośrednie połączenie Berlina z Petersburgiem. Oczywiście z pominięciem Polski. Dlaczego? Przecież to oczywiste: nie mamy infrastruktury, która zadowoliłaby kontrahenta. I właśnie dlatego Deutsche Bahn otworzyła połączenie kolejowo-promowe. Które, jak dowiadujemy się z mediów, godzi w nasze podstawowe interesy, spycha nas do drugiej ligi państw europejskich. Nikt jakoś nie pomyślał, że do tej ligi sami zepchnęliśmy się. Poprzez ostatnie 17 lat. Drogi: były i nadal są w opłakanym stanie. Infrastruktura kolejowa? Uznana za zbędną. Tory niszczeją w wielu rejonach Polski. Możnaby wymieniać dłużej. Tylko po co? "Niezależne" media i tak wiedzą swoje: "to nie my jesteśmy winni". Winni są oni!

A tak na marginesie: jakby ktoś, jakimś cudem nie słyszał to informuję: w kopalni Halemba zginęło 23 górników. Teraz czeka nas kilka dni, w czasie których owa informacja będzie stanowiła ponad 50% czasu wszystkich możliwych programów informacyjnych. Portale internetowe będą czarno-białe do niedzieli. A za miesiąc? Nikt już nie będzie pamiętał. W końcu będą święta i spora część społeczeństwa cieszyła się będzie świąteczną atmosferą...

środa, 22 listopada 2006
Górnicza tragedia okiem Nelsonka
Współczuję wszystkim rodzinom ofiar z kopalni "Halemba" w Rudzie Śląskiej. Ja rozumiem, że jest to wielki dramat. Tylko czy nie popadamy w paranoję? Chociażby w dzisiejszym Teleekspresie, który (jak zwykle) trwał 15 minut, 11 minut i 40 sekund (a więc 77,78% czasu) było poświęconych górniczej tragedii. Słyszeliśmy bzdety typu: "to wielka tragedia dla rodzin ofiar", "praca górników jest niebezpieczna". Przecież to wie nawet dziecko w przedszkolu. Czyżby nic innego w kraju i na świecie się nie wydarzyło? Dzisiaj już nie obejrzę ani jednego programu informacyjnego w telewizji. Szkoda czasu na wysłuchiwanie w kółko tych samych pierdół. A swoją drogą telewizja chce być "bardziej papieska od papieża". Preydent nie ogłosił jeszcze żałoby narodowej a logo TVP znowu jest czarne. Czy telewizja publiczna nie powinna poczekać z tą demonstracją do chwili ogłoszenia żałoby narodowej przez prezydenta? Bo, że taka będzie nie ma wątpliwości. Zastanawia mnie tylko sens tej żałoby. Kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych, na polskich drogach, podczas ostatniego długiego weekendu nie było wystarczającym powodem do ogłoszenia takiej żałoby. A śmierć kilku (kilkunastu) osób już jest wystarczająca? Toż takie rozumowanie się kupy nie trzyma. Na forach internetowych znowu pojawiła się grupa bezmózgich "antykaczystów", którzy znaleźli sobie nowy, idiotyczny powód do dokopania Pierwszym Bliźniakom RP. Zarzucają im upolitycznianie ludzkiej tragedii. Przypominam, że wszystkie poprzednie tragedie ściągały w miejsce tragedii polskie władze. Wtedy jakoś debilni (obecni "antykaczyści") nie mieli wątpliwości, że taka tragedia wymaga obecności polski władz. A ja uważam, że rząd jak najbardziej powinien interesować się tego typu problemami, jednak, jakby to powiedział niejeden katolik: "moralnie wątpliwe jest występowanie pod publiczkę premiera i prezydenta". Dla przypomnienia: po ostatniej tragedii w katowickiej hali skończyło się tylko na obiecankach. Po tragedii w jastrzębskiej kopani Jas-Mos w 2002 roku (gdy premierem był Miller) również skończyło się na obiecankach-cacankch. Życie zweryfikowało intencje polskich polityków. I śmiem twierdzić, że tym razem będzie podobnie. Ale obwinianie samych "kaczorów" za takie postępowanie jest dwulicowe i świadczy o bardzo krótkiej pamięci polskiego społeczeństwa. Zwłaszcza "antykaczystowskiej" jego części.
wtorek, 21 listopada 2006
24
Na fali popularności Zagubionych wyłamię się i powiem, że za lepszy od niego uważam serial 24 z Kieferem Sutherlandem w roli głównej. Od najbliższego weekendu rozpoczynam maraton z piątym seoznem. Poprzednie cztery były porywające i zaskakujące od pierwszej do ostatniej sekundy. No może czwarty sezon troszeczkę gorszy od poprzednich, ale i tak przyćmiewa wszystkie inne seriale razem wzięte. Oczywiście trudno porównywać 24 z Zagubionymi bo to całkiem dwa różne gatunki seriali jednak za bardziej wciągający i zaskakujący uważam 24. O ile Zagubieni oparte są na nienowym pomyśle (przypomnę choćby Tajemniczą wyspę Juliusza Verne'a) o tyle 24 było czymś całkowicie nowym. Pamiętam jak dziś gdy usłyszałem, na antenie Radia Zet, zapowiedź serialu wraz z jego recenzją, od razu zapałałem niezwykłą ciekawością, która przerodziła się w fascynację. Pierwszy sezon widziałem chyba ze cztery razy. Za każdym razem zaskakuje mnie czymś innym. Drugi sezon trzyma poziom pierwszego. Ale właśnie dlatego jest gorszy od pierwszego. Ten co się nie rozwija - tak naprawdę cofa się. Trzeci sezon: genialny! Po prostu mistrzostwo swiata! Czwarty? Zdecydowanie najsłabszy od swoich poprzedników. No cóż: miejmy nadzieję, że to tylko chwilowa niedyspozycja ekipy realizującej serial. A jak będzie z 5 sezonikiem? Mam nadzieję, że nadal trzyma swój wysoki poziom. Fani twierdzą, że ten przebija 3 sezon. Obejrzymy, zobaczymy...
poniedziałek, 20 listopada 2006
Patriotycznie

Kto ty jesteś?
Polak mały.
Jaki znak twój?
Orzeł biały.
Gdzie ty mieszkasz?
Między swemi.
W jakim kraju?
W polskiej ziemi.
Czym ta ziemia?
Mą ojczyzną.
Czym zdobyta?
Krwią i blizną.
Czy ją kochasz?
Kocham szczerze.
A w co wierzysz?
W Polskę wierzę.
Czym ty dla niej?
Wdzięczne dziecię
Coś jej winien?
Oddać życie.

sobota, 18 listopada 2006
Obrażalskie Maćki
Kuria Metropolitalna w Poznaniu wyraża swój zdecydowany sprzeciw wobec zaplanowanego po raz kolejny w naszym mieście tzw. marszu równości. Prawo do wolności do wyrażania myśli zapisanej w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka nie może być jednocześnie prawem do obrażania uczuć religijnych osób wierzących. Te słowa wypowiedział, na antenie Radia Zet, rzecznik poznańskiej kurii Maciej Szczepaniak.

Posłuchaj

Pan Maciej mnie już niczym nie zaskoczy. Najpierw "dowodził" prawdziwości kreacjonizmu poprzez krytykę darwinizmu, później twierdził, że smok wawelski to dinozaur, teraz to. O! To nie ten pan Maciej! Cholera! Czy wszystkie Maćki gadają głupoty?
Panu Macieju! Prawo do wolności wyrażania swoich myśli na zgromadzeniach religijnych nie jest równoznaczne z prawem do obrażania uczuć ludzi niewierzących. Dlatego też postuluję zakazanie jakichkolwiek pielgrzymek i procesji...
piątek, 17 listopada 2006
Zmarła legenda węgierskiej piłki
Na blogu wielkiego fana piłki nie może zabraknąć takiej informacji!
Dzisiaj, w wieku 79 lat, zmarł wielki piłkarz. Leonardo da Vinci futbolu. Geniusz, cudowne dziecko, mag węgierskiego fubolu. Ferenca Purczfelda nie ma już wśród nas! Purczfelda nie ma już z górą 50 lat. Za to od dziasiaj nie ma wśród żywych Ferenca Puskasa. Jego nazwisko w wolnym tłumaczeniu znaczy strzelec. Coś w tym jest: w 84 meczach w reprezentacjach Węgier i Hiszpanii zdobył 83 gole! To wyczyn na najwyższym, światowym poziomie. Nie sądzę by któryś ze współczesnych i przyszłych piłkarzy dorównał mu. Życie pisze najlepsze scenariusze: tuż po (haniebnych) obchodach pięćdziesiątej rocznicy Października zmarła największa ikona złotej jedenastki Tak jak 50 lat po dramatycznych wydarzeniach przestała istnieć bodaj najlepsza reprezentacja wszechczasów, tak po obchodach pięćdziesiątej rocznicy tamtych wydarzeń przestał istnieć filar tamtej drużyny.


Cześć jego pamięci!


Po śmierci Puskasa, ze złotej jedenastki pozostało przy życiu dwóch piłkarzy, bramkarz Gyula Grosics i pomocnik Jenoe Buzanszky.

Niemiecka policja
Dzisiaj w nocy mój brat zapłacił mandat. Jechał sobie po Erlangen (Niemcy) w środku nocy rowerem bez świateł. Zauważył to patrol policji i natychmiast zatrzymał delikwenta, znaczy się brata. Według relacji braciszka policjant kazał się zatrzymać na środku przejazdu przez drogę. Mądry brat olał policjanta i zatrzymał się dopiero na ścieżce rowerowej za przejazdem. Oprócz mandatu dostał polecenie stawienia się na komendzie policji ze sprawnym rowerem.
Choć nie darzę miłością żadnej policji akurat w tym przypadku przyznaję im rację. Nieważne czy droga była oświetlona i nieważne, że brat wyskoczył tylko "za róg po piwo". Przepis wyraźnie mówi, że światła trzeba mieć włączone od zmierzchu do świtu. Już wyobrażam sobie dyskusję z polskim policjantem: "a co się pan biednego rowerzysty czepiasz?" albo: "no bądź pan człowiek! Ja tylko za rogiem byłem! Zresztą jest jasno i niech mi pan nie mówi, że mnie nie było widać" albo "czep się pan kogo innego a nie mnie". I jak w Polsce ma być lepiej skoro mentalnie jesteśmy krajem trzeciego świata?
 
1 , 2 , 3 , 4