Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
sobota, 28 lutego 2009
Szkoła 1959 vs szkoła 2009
Ta sama szkoła teraz i 50 lat temu. Na zewnątrz budynek jakby ten sam, ale...

Scenariusz: Jasiu i Marek wdali się po szkole w bójkę na pięści.
1959
: Zbiera się tłum. Wygrywa Marek. Jasiu i Marek podają sobie ręce i rozchodzą się w zgodzie.
2009: Wezwano policję. Jednostka Szybkiego Reagowania przybywa i aresztuje Jasia i Marka. Policja rekwiruje telefony komórkowe z nagraną bójką jako dowody rzeczowe. Chłopcy są oskarżeni o napaść oraz zachowanie niegodne ucznia, obaj zostają wyprowadzeni ze szkoły oraz obaj są zawieszeni, mimo iż to Jasiu sprowokował bójkę. Zostają zaaranżowane różne konferencje oraz spotkania z rodzicami. Zapis video jest dostępny na 6 stronach www.

Scenariusz: Krzysiek nie chce siedzieć spokojnie w klasie, przeszkadza innym uczniom.
1959
: Krzysiek zostaje wysłany do gabinetu dyrektora, dostaje 6 razy po dupie. Wraca do klasy, siedzi cicho i nie przeszkadza już w prowadzeniu zajęć.
2009: Krzysiek zostaje nafaszerowany dużą dawką Ritaliny. Ociera się o śmierć. Staje się zombie. Stwierdzono u niego zespół ADHD. Szkoła dostaje dodatkowe fundusze, z powodu niepełnosprawności Krzyśka. Krzysiek wylatuje ze szkoły.

Scenariusz: Rafał wybija szybę w samochodzie sąsiadów i dostaje od swojego ojca "z plaskacza".
1959
: Rafał następnym razem jest ostrożniejszy. Wyrasta na normalnego faceta, idzie do collegu i zostaje zdolnym biznesmenem.
2009: Ojciec Rafała jest aresztowany za znęcanie się nad dzieckiem. Rafał zostaje przeniesiony do domu dziecka i przyłącza się do gangu. Psycholog wmawia jeszcze siostrze Rafała, że była molestowana przez ojca i tatuś trafia do paki. Matka Rafała wdaje się w romans z psychologiem. Psycholog dostaje awans.

Scenariusz: Rysiek, uczeń collegu, przynosi do szkoły papierosy.
1959
: Rysiek częstuje papierosem dyrektora szkoły w wydzielonym pomieszczeniu dla palących.
2009: Wezwano policję i Rysiek wylatuje ze szkoły za posiadanie narkotyków. W jego aucie dokonano rewizji, szukając narkotyków i broni.

Scenariusz: Mohammed oblewa angielski na maturze.
1959
: Mohammed podchodzi jeszcze raz do egzaminu, zdaje go i idzie do collegu.
2009: Sprawa Mohammeda zainteresowała lokalną grupę Obrony Praw Człowieka. Ukazują się artykuły w ogólnonarodowej prasie, że obowiązkowy egzamin z angielskiego to czysty rasizm. Stowarzyszenie Swobód Obywatelskich wysuwa pozew sądowy przeciwko stanowemu systemowi szkolnictwa i nauczycielowi angielskiego. Angielski już nie jest obowiązkowym przedmiotem na maturze. Mohammed zdaje maturę z wynikiem pozytywnym i zarabia na życie kosząc trawniki. Lepszej roboty nie znajdzie, bo nie zna angielskiego.

Scenariusz: Irek znajduje resztki fajerwerków, wsadza je do butelki po rozpuszczalniku i wysadza w powietrze mrowisko.
1959
: Mrówki giną.
2009: Zostają wezwane MI-5 i policja, a Irek jest oskarżony o popełnienie aktu terroryzmu. Trwa dochodzenie przeciwko rodzicom, rodzeństwo Irka zostaje zabrane z domu, skonfiskowane są komputery, a tata Irka trafia na listę podejrzanych i nigdy już nie poleci za granicę.

Scenariusz: Grzesiek upada na przerwie i zdziera sobie skórę z kolana. Jego nauczycielka, Maria, znajduje go płaczącego i postanawia go przytulić, by choć trochę go pocieszyć.
1959
: Po kilku chwilach Johnny czuje się lepiej i wraca do gry.
2009: Maria jest oskarżona o molestowanie seksualne i traci pracę. Grozi jej 3 lata pozbawienia wolności. Grzesiek uczęszcza przez 5 lat na psychoterapię. Zostaje gejem.

Świat idzie do przodu...

źródło

wtorek, 24 lutego 2009
Patriotyzm na rozkaz
PiS chce nałożyć na mnie - obywatela - nowy obowiązek. Chodzi o obowiązkowe wywieszanie flagi przy okazji świąt państwowych (zapewne takich jak 3 maja czy 11 listopada). I dzięki temu moja świadomość narodowa oraz patriotyzm niepomiernie wzrośnie. ;)
Co ciekawe: proponowana ustawa nie przewiduje kar za niewywiązanie się z takiego obowiązku. Tego to już w ogóle nie potrafie zrozumieć. Totalny brak konsekwencji. Jeśli uznajemy, że patriotyzm ma być obowiązkowy (abstrahując od tego czy ten pomysł jest sensowny czy nie - na chwilę zakładam, że jest) to należałoby jakoś przymusić do tego swoich obywateli. Czyli wymyśleć jakąś karę. Natomiast brak jakiejkolwiek kary za złamanie tego przepisu powoduje, że zapis będzie martwy. A martwy oznacza niepotrzebny. Czy za takie pomysły płacimy naszym posłom 11000 PeeLeNów miesięcznie?

niedziela, 22 lutego 2009
Nigdy nie sądziłem, że
jeszcze kiedykolwiek będę jeździł na sankach. Do dziasiaj. Razem z Asią poszliśmy na "łysą" (tam gdzie jako dzieciak chodziłem się wyszaleć) i zjechałem z dzieckiem z górki. Trochę obawiałem się o sanki, ale na szczęście nic się nie stało.
Jutro znowu idziemy.

(:

wtorek, 17 lutego 2009
Sztuka dyskusji
Niedawno miałem przyjemność rozmowy na czacie z nijakim ~Keeveekiem. Rzecz była o monopolach w gospodarce. Zaczęło się od stwierdzenia, że "monopol jaki ma Poczta Polska to nie to samo co monopol PKP". Rozmowa przybrała mniej-więcej taki przebieg:
~Pewien user: Monopol Poczty Polskiej jest różny od monopolu PKP. Bo można nie skorzystać z usług poczty i wysłać przesyłkę kurierem, a tory są tylko jedne.
Ja: Nie zgadzam się. Tak jak korzystając z usług kuriera "olewam" pocztę, tak samo korzystając z autobusu "olewam" pociągi.
~Pewien user: Ale tory są jedne.
Ja: No i co z tego?
~Pewien user: No to z tego, że monopol PKP istnieje na prawdę!
Ja: Ale chyba nie spieramy się o to czy monopol PKP istnieje, tylko o to czy jest to inny rodzaj monopolu niż ten od Poczty Polskiej.
~Pewien user: Bo jest! Po torach jednocześnie może jechać tylko jeden pociąg.
Ja: Ale mogę nie korzystać z usług PKP! Są inne firmy transportowe.
~Pewien user: Ale ty nie rozumiesz problemu! Ale weźmy inny przykład: monopol PKP to taki sam monopol jak lokalny monopol firmy gazowniczej. Rura jest jedna!
Ja: Ale zawsze mogę kupić zbiornik na LPG i odciąć się od tego dostawcy.
~Pewien user: W bloku nie możesz. Potrzebna zgoda spółdzielni.
Ja: to wtedy mogę sobie zrezygnować z gazu i przejść na prąd.
~Pewien user: Super! I dlatego, że nie będziesz korzystał z usług gazowni to monopol na gaz nie istnieje? Co za głupie gadanie.
Ja: Ja nikogo nie nazywam głupcem tylko dlatego, że jest innego zdania niż ja.
~Pewien user: Ale ja nie nazwałem ciebie głupcem.
Ja: No dobra. Nie mówię też, że głupio gadasz.
~Pewien user: W ogóle nie rozumiesz istoty problemu. Konkurencja jest wtedy gdy istnieje przynajmniej 20 podmiotów świadczących teą samą usługę.
Ja: A jak jest tylko 18 to co?
~Pewien user: To jest oligopol.
Ja: Przecież oligopol to rodzaj zmowy cenowej. Chcesz powiedzieć, że jak jest 21 firm to NA PEWNO oligopolu nie ma, a jak jest 19 to na pewno jest?
~Pewien user: W takim razie obalasz tezę znanego ekonomisty (tu nazwisko, ale nie zapamiętałem).

I w tym miejscu kończę relację z wymiany zdań z tym Panem, bo później zaczęła się zwykła pyskówka, w którą zupełnie niepotrzebnie dałem się wciągnąć.
Chodzi jednak o to, że powyżej zacytowana (z głowy!) wymiana zdań dowodzi tego, że ludzie bardzo często na forach i czatach bardzo płynnie przechodzą z jednego tematu na drugi. A gdy rozmówca twardo trzyma się pierwotnego tematu rozmowy (w tym wypadku o różności monopoli a nie o ich fakcie istnienia czy też nie - zwróćcie uwagę, że nigdzie nie było o przejściu z jednego tematu na drugi) pisząc cały czas o nim i tylko o nim naraża się na niewybredne ataki adwersarza, który wyciąga absurdalne wnioski. W tym przypadku, że twierdzę iż wybór autobusu zamiast pociągu jest równoznaczy z twirerdzeniem, że monopolu PKP nie ma. Albo, że możliwość wyboru zupełnie innego dostawcy energii miałoby rzekomo oznaczać iż neguję istnienie lokalnego monopolu na dostawy gazu. Jak widać dyskusja nie ma sensu. No ale ja jestem oszołom i niewykształcony matoł. A co do głównego tematu rozmowy: rozumiem, że można mieć inne zdanie. Ale żeby zaraz (prawie) wyzwiska? Ehhh.

PS. Była jeszcze próba nawiązania rozmowy o rynku samochodów. Mój szanowny rozmówca zaczął coś o polskim rynku samochodowym. Na moje pytanie co rozumie przez "polski rynek samochodowy" usłyszałem, że zadaję głupie pytania i dlatego kończy ze mną rozmowę. A mi chodziło tylko o to, że koniecznie chciałem zrozumieć co szanowny ~Pewien user ma mi do przekazania. Może to, że upadek FSO doprowadził do upadku polskiego rynku samochodowego? Ale wtedy byłaby to bzdura, bo przecież można było sobie kupić mercedesa czy innego opla. A może to, że rynek polskich samochodów upadł? Ale to też byłoby lekko bez sensu, bo "polski rynek samochodów" a "rynek polskich samochodów" to trochę różne pojęcia. Chociaż w ferworze dyskusji taki lapsus może się zdarzyć. Ale oczywiście ~Pewien user zamiast odpowiedzieć na pytanie uznał mnie za jakiegoś tumana po czym sobie poszedł. Czyli nie miałem szansy ustalić o co ~Pewnemu userowi chodziło. A co gorsza takich ~Pewnych Userów jest na pęczki w polskim internecie. Cóż: dyskusja to sztuka, której uczę się cały czas.
:-)

22:20, nelsonek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 lutego 2009
Łunia Ełuro-Pejska
Zdarzyło się pewnego razu, że Unia Europejska posiadła złomowisko w samym środku pustyni. Unia orzekła, że ktoś może dokonać kradzieży ze złomowiska, zatem stworzyła stanowisko nocnego stróża i zatrudniła do tej pracy człowieka. Następnie Unia powiedziała:
- Jak stróż nocny może wykonywać swoją pracę, kiedy nie dostał instrukcji?
Stworzyła zatem Unia Dział Planowania i zatrudniła dwoje ludzi - jednego do pisania instrukcji, drugiego do odmierzania czasu pracy. Następnie Unia Europejska rzekła:
- Skąd mogę wiedzieć, czy nocny stróż wykonuję swą pracę prawidłowo?
Zatem Unia stworzyła dział Kontroli Pracy i zatrudniła dwoje ludzi, jednego do zbadania problemu, a drugiego do pisania raportów. Następnie Unia powiedziała:
- W jakiś sposób należy tym wszystkim ludziom płacić.
Unia stworzyła więc stanowisko referenta do spraw obliczania czasu pracy i księgowego, po czym zatrudniła na te stanowiska dwoje ludzi. I rzekła Unia:
- Kto będzie odpowiadał za tych ludzi?
I Unia stworzyła Dział Administracji i zatrudniła w nim troje ludzi - kierownika administracyjnego, jego zastępcę i sekretarkę. I Unia oznajmiła:
- Przez rok przekroczyłam budżet o 18 tysięcy, muszę zatem dokonać cięć w budżecie.
I zwolniła Unia z pracy nocnego stróża.
piątek, 06 lutego 2009
Rozważania po butelce syropku na kaszel
Tytuł wpisu jak i treść przeniesiona z jednego z wątków forum "bezpieczeńśtwo":
"W instrukcji obsługi leku, który każe mi połykać moja kobieta (żebym nigdy się nie zestarzał), jest jak wół napisane, że należy przyjmować JEDNĄ tabletkę, DWA razy dziennie..."
Hmmm