Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
wtorek, 27 lutego 2007
Radość rodzica
Nawet nie wiedziałem, że tyle radochy sprawi fakt, iż gdy własna córka pierwszy raz w życiu zrobi siusiu do nocnika.

Ojciec napalił się dzisiaj na notebooka za złotówkę. No i nie było wyjścia. Podpisaliśmy cyrograf na 3(!) lata. BlueConnect to fajny bajer. Ale czy wart tych pieniędzy? Przekonamy się...

niedziela, 25 lutego 2007
Z ołówkiem w uchu
Załóżmy, że pewne badania statystyczne przyniosły następujące wyniki:
- 80% społeczeństwa używa ołówków do pisania.
- 10% pisze ołówkami ale przy okazji lubi dłubać sobie nimi w uchu.
- pozostałe 10% uzywa ołówków wyłącznie jako wygodnych narzędzi do czyszczenia zewnętrznych kanałów słuchowych.

Wyobraźmy sobie dalej: na podstawie tych badań, specjalna komisja ogłasza "naukową" tezę, że ołówek to nie tylko narzędzie do pisania, ale również przyrząd higieniczny. Idźmy dalej:
- zmieniana jest definicja słowa "ołówek" w oficjalnych słownikach językowych,
- wchodzi w życie prawo, które zobowiązuje wszystkich producentów i handlowców, którzy chcą sprzedawać towar pod nazwą "ołówek" do uzyskania specjalnych atestów od zakładów higieny.
- organizuje się kampanie na rzecz tolerancji dla osób, które publicznie dłubią ołówkami w uchu.

Podsumowując: jaka jest wartość poznawcza "naukowych" tez, które po prostu konstatują fakt, że częśc społeczeństwa używa pewnych "rzeczy" niezgodnie z intencją ich "projektanta" i podnoszą to twierdzenie do rangi "prawa natury"?

piątek, 23 lutego 2007
Suszenie gratis
Przejeżdżając koło ręcznej automyjni w Staszowie pomyślałem, że chyba jednak trzeba umyć autko. Zajeżdżam więc i życzę sobie: mycie karoserii, odkurzanie, kosmetykę wnętrza i umycie szyb. Na pytanie czy chcę też suszenie odpowiadam przecząco. Ale miałem szczęście. Szef automyjni zdecydował, że "suszenie będzie gratis" (chyba dawno nie miał klientów :]). Nie widząc żadnej dmuchawy, albo czegoś w tym stylu zastanawiałem się na czym to suszenie będzie polegać. I gdy zobaczyłem to myślałem, że pęknę ze śmiechu. Pracownik wziął gumę do zbierania wody, parę suchych szmat i wytarł samochód do sucha. Nawet nie wiedziałem, że wycieranie się ręcznikiem można nazwać suszeniem.

:-)

czwartek, 22 lutego 2007
Co to są oszczy? I seks w samochodzie.
Jarosław Kaczyński: My nie kierujemy się tutaj żadnymi urazami, żadną rusofobią, żadną germanofobią ani niczym, po prostu kierujemy się takimi względami jakimi kierują się wszystkie normalne państwa, które chcą mieć rozpoznanie, chcą mieć informacje, chcą mieć oszczy i uszy.


Zobacz na youtube

Dla tego, kto rozgryzie o co chodzi Jarusiowi przewidziana jest nagroda.

Przedwczoraj na jedenj z izraelskich autostrad powstał oplbrzymi korek. A wszystko przez jeden samochód, który stał w poprzek dorgi. Policjant, który dotarł na miejsce stwierdził, że pewna para uprawiała w samochodzie seks. Byli tak podnieceni, że nie mieli czasu na znalezienie motelu o zjeździe na pobocze nie wspominając. Policjant ukarał kobietę za spowodowanie utrudnienia w ruchu drogowym.
A mężczyzna nie współspowodował tego utrudnienia? Ciekawe...

źródło

środa, 21 lutego 2007
Chiński bóg
Dialog Mamy z narzeczonym mojej siostry:
- Nie orientujesz się może gdzie jest Ania, bo za chińskiego boga nie mogę się z nią skontaktować.
- Wszystko w porządku.
Od siebie dodałem: Chiński bóg umarł i chyba dlatego nie możesz się dodzwonić.

:-)

wtorek, 20 lutego 2007
Obraza uczuć i Krzyżacy w IPN
Szaleństwo obrazy uczuć sięga zenitu. Na przykład w Stanach Zjednoczonych ludzie nie życzą sobie "wesołych świąt", tylko "miłego spedzania tych wyjątkowych dni końca roku". Dlaczego? By nie urazić uczuć ludzi, którzy nie obcodzą świąt bożego narodzenia. Niedawno zastanawiałem się dlaczego ci sami ludzie tydzień później życzą sobie "szczęśliwego nowego roku" nie bacząc na uczucia tych, którzy nowy rok obchodzą kiedy indziej (na przykład Chińczycy obchodzą go dzisiaj). Ta myśl wydawała mi się śmieszyć swym absurdem. Jak się okazuje granice absurdu sięgają dużo dalej. Otóz w Szkocji personel przychodni i szpitali został pouczony by nie używać słów "mama" i "tata". Uznano je za homofobiczne. Zamiast tych słów nakazuje się używania słów "opiekunowie" czy "strażnicy". Tylko co z uczuciami strażników leśnych albo klawiszów, którzy nie mogą mieć dzieci? Normalnie łapy opadają. Ciekawe kiedy Dzień Matki, Dzień Ojca czy Dzień Babci i Dziadka zostanie uznany za "homofobiczny". A pomyśleć, że cała "polityczna poprawność" zaczęła się od unikania słowa "murzyn". Podobno obraża ono czyjeś uczucia. Jak dla mnie totalny idiotyzm.

źródło

Jako zwolennika lustracji rozbawiła mnie do łez ostatnia informacja. Mianowicie Instytut Pamięci Narodowej chce badać zbrodnie krzyżackie. Chodzi o to, że IPN wystąpił do Niemiec o zwrot zagrabionego przez hitlerowców mienia (w postaci Akt Zakonu Krzyżackiego). Gdyby owe akta chciało odzyskać jakieś muzeum: wszystko byłoby normalne. Natomiast IPN zdaje się mieć ochotę na Ulricha von Jungingena. Tylko po co?

źródło

poniedziałek, 19 lutego 2007
Męski dylemat
Pewien młody mężczyzna postanowił się ożenić. A ponieważ miał 3 kandydatki na żonę postanowił przeprowadzić eksperyment. Każdej z nich dał pewną sumę pieniędzy ze słowami: masz i wydaj je z jak najlepszym pożytkiem. Pierwsza przyjaciółka poszła do sklepu, kupiła sobie suknie, buty, piękny kapelusz. Poszła do fryzjera i do kosmetyczki. Nastepnie przyszła z powrotem do gościa i mówi:
Zrobiłam z tych pieniędzy taki użytek by jak najbardziej ci się podobać.
Druga przyjaciółka poszła do sklepu. Kupiła szalik piłkarski, plazmę, 10 puszek piwa i chipsy. Przyszła z powrotem do gościa i mówi:
Kupiłam to bo chciałam było ci jak najprzyjemniej.
Trzecia przyjaciółka pomyślała ostro, wzięła te pieniądze i wpakowała w inwestycje, z której po krótkim czasie wyciągnęła podwójny wkład. Potem wzięła te pieniądze i wpakowała je w inną inwestycję, która również pięknie prosperowała. I potem znowu to samo i znowu to samo, tak że po pewnym czasie osiągnęła dziesięciokrotny zysk. Przyszła z powrotem do gościa i mówi:
Ja dzięki tym pieniądzom bardzo dużo zarobiłam na nasza wspólną przyszłość.
Młody mężczyzna był zachwycony wszystkimi przyjaciółkami. Przez następne dni przemyślał wszystkie odpowiedzi i zachwycał się nad mądrością, zaradnością i pomysłowością każdej z kobiet. Nie potrafił wyjść z podziwu nad ich inteligencją. Ale z wyborem żony nie miał najmniejszego problemu. Ożenił się z tą, która miała największe cycki. Bo mężczyźni gdy mają wybierać to nie przepadają za skomplikowanymi kryteriami wyboru... Po co komplikować sprawy najprostsze?
niedziela, 18 lutego 2007
Apteka vs Punkt Apteczny
W ramach zapisów antykoncentracyjnych wymierzonych w sieci aptek, zgodnie z Prawem Farmaceutycznym w danym województwie jeden podmiot gospodarczy może posiadać maksimum 1% ogólnej ilości Punktów Aptecznych. I tak np. w woj. świętokrzyskim jeden podmiot gospodarczy może posiadać tylko jeden Punkt Apteczny. Posiadanie dwóch Punktów Aptecznych w woj. świętokrzyskim to już groźna koncentracja „sieci” Punktów Aptecznych, a Aptek w tymże województwie można mieć cztery i nie stanowi to nadmiernej koncentracji w rozumieniu prawa. Ta totalna bzdura wynika z bezmyślnego przeniesienia w Prawie Farmaceutycznym przepisu dotyczącego Aptek na Punkty Apteczne. Przepis ten mówi, że jeden podmiot gospodarczy nie może mieć więcej niż 1% Aptek w województwie. Przeniesiono ten „paragraf” na Punkty Apteczne. W województwie świętokrzyskim jest ok. 400 Aptek można więc mieć cztery Apteki. Punktów Aptecznych jest ok. 50 można więc mieć 0,5 Punktu Aptecznego (biorąc ściśle przepis, to jeden Punkt Apteczny to więcej niż 1% Punktów Aptecznych w ogólności). Całkowicie pozbawione logiki jest twierdzenie, że posiadanie czterech Aptek to nie jest nadmierna koncentracja, a posiadanie dwóch Punktów Aptecznych to koncentracja zagrażająca żywotnym interesom jakichś tam grup społecznych.
 
1 , 2 , 3