Zapiski ateisty o prawicowym skrzywieniu



Dolina Rospudy - w obronie autostrady
Gadu-Gadu



Skopiuj CSS
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Dowcipasy | Wydarzenia | Życie codzienne
RSS
środa, 31 stycznia 2007
Podwójne imię a bank
Dzisiaj poszedłem (jak to mam w zwyczaju) do banku wpłacić pieniążki na konto firmowe. Wywiązał się mniej-więcej taki dialog:
Pani w okienku: Proszę o imię i nazwisko.
Ja: (podałem dwojga imion i nazwisko)
Pani w okienku: Nie interesuje mnie jak ma pan na drugie imię.
Ja: Nie wiem czy panią to interesuje czy nie. W każdym bądź razie używam dwojga imion.
Pani w okienku: A jaki to ma sens?
Ja: Taki sam jak używanie podwójnego nazwiska.
Pani w okienku: (coś o tym, że podwójnych nazwisk używają wyłącznie niektóre mężatki, rzadziej żonaci)
Ja: A Isakowicz-Zaleski?
Pani w okienku: (zonk)
Materazzi vs Delvecchio
Kto z kibiców nie pamięta 108 minuty ostatnniego finału piłkarskich mistrzostw świata? Chyba nikt. Materazzi został powalony przez Zidana. Jak się okazuje Włoch jest niezłym prowokatorem (albo ma strsznego pecha). Zresztą zobaczcie sami za co Delvecchio dostał czerwoną kartkę!


Zobacz na youtube

wtorek, 30 stycznia 2007
Pewien lewus
Zdarzyło mi się odwiedzić blog pewnego lewusa. W sumie - postawił ciekawą tezę. A mianowicie, że Ziemkiwicz, w Michnikowszczyźnie, kłamie. I właśnie dlatego nie kupi tej książki. Opiera się on na, jak to określił "sporym kawałku". Kawałek ten zawiera siedemset kilka wyrazów.
Po 1: zważając na objętość książki Ziemkiewicza, wcale nie jest to spory kawałek.
Po 2: tezę swą opiera na lekturze GW ze stycznia 1990 roku (na moją uwagę, że by twierdzić, iż gazeta czegoś nigdy nie twierdziła potrzebaby lektury większej liczby numerów stwierdził, że wcale nie. A dlaczego? Bo nie i już).
Po 3: równie dobrze mógłbym znaleźć jeden kłamliwy artykuł w GW (nie byłoby to trudne, ale zwracam uwagę, że opierałbym się na jednym artykule) i na tej podstawie powiedzieć, że to szmatławiec i nie będę go kupował.
Mówiąc w skrócie: wg rzeczonego lewusa GW nigdy nie pisała o tym, że reformy Balcerowicza będą bezbolesne. Gdy jednak lewus został poproszony o zeskanowanie odpowiedniego artykułu, na który zresztą sam się powoływał (po to by być bardziej wiarygodnym od Ziemkiewicza oraz po to by nie oskarżano go o gołosłowność), zrobił coś dziwnego: poprosił o... umycie swojego samochodu:-). Przy okazji wyszło na jaw: lewus na dowód swoich słów ma... swoje słowa! Nie wiem jak Wy, ale mnie to nie przekonuje. W każdym razie brednie rzeczonego lewusa są powalające i typowe dla funkcjonariusza GW. Przytoczę tylko jedną: stołówka Agory jest ogólnodostępna. Niech ktoś spróbuje tam pójść. I to sam - bez znajomych pracowników spółki.

A oto fragment wymiany zdań:
Nelsonek: A momentów do zapewniania o bezbolesności tzw reformy Balcerowicza nie brakuje do dziś. Są tacy, którzy do dziś tak twierdzą.
WO: Są do dzisiaj tacy, którzy zapewniają, że reformy Balcerowicza będą bezbolesne? Interesujące.
Nelsonek: "A momentów do zapewniania o bezbolesności tzw reformy Balcerowicza nie brakuje do dziś. Są tacy, którzy do dziś tak twierdzą." Gdzie tutaj czas przyszły?
WO: Co Ty sobie pobredzasz, to Twoja sprawa. Grunt, że w mojej wypowiedzi był.
Nelsonek: Czyli najnormalniej w świecie KŁAMIESZ. Nigdy nie pisaem to co sugerujesz.
JanekR: DLA MNIE - osoby zatrudnionej na Uniwersytecie Warszawskim, bez wartych wzmianki kredytów i oszczędności, BYŁY nie tylko bezbolesne, ale i od samego początku podnoszące mój poziom życia.
Nelsonek: I co Panie Wojtku? Nadal twierdzisz, że bredzę? Ha!
WO: Nawet już nie twierdzę, bo mi się znudziłeś. Po prostu olewam..
Nelsonek: Też tak można: zostać przyłapanym na kłamstwie i pisać coś o znudzeniu albo olewaniu. Czyżbyś olewał fakty Panie Wojtusiu?
(...)
WO: Nelsonek - plonk, bo nudny się zrobiłeś.

Wojtusiowi zaczęły puszczać zwieracze. Musiał się gdzieś zaszyć. :-)

A czy Ziemkiewicz kłamie? Niech każdy oceni sam.

Sporny wpis. Polecam lekturę komentarzy.

poniedziałek, 29 stycznia 2007
Wina PO albo SLD? Skądże! To PiS!
Wpis będzie o sytuacji z panią prezydent Warszawy. Jakiś tydzień temu gościem Michała Karnowskiego, w Salonie Politycznym Trójki był Ryszard Kalisz. Tylko na tym przykładzie pokażę hipokryzję opozycji. Takich przykładów, z samą tylko sprawą ordynacji wyborczej, możnaby mnożyć. Porzestanę na tym jednym. Cóż takiego powiedział jeden z liderów SLD? Popatrzmy (kto zechce niech posłucha):

Michał Karnowski: Rzeczywiście. Skoro już o konsekwencjach, to cytat: chwile zapomnienia są słodkie, ale chyba nie w tym wypadku - tak według "Rzeczpospolitej" wczoraj (czyli 21 stycznia - przyp Nelsonek) w programie TVN powiedział Ryszard Czarnecki. Powiedział o Hannie Gronkiewicz-Waltz, która spóźniła się ze złożeniem oświadczenia majątkowego swego męża. I co z tą sprawą zrobić?
Ryszard Kalisz: To jest przejaw i skutek tego represyjnego państwa wprowadzanego przez PiS. Oni są przekonani, że czym większa kara, tym lepiej funkcjonuje państwo. I zapędzili się w pewnego rodzaju śmieszność, kiedy za nie złożenie w terminie oświadczenia majątkowego męża, można stracić prezydenturę Warszawy, jak i stanowisko burmistrza, czy wójtów w wielu innych gminach. Przypomnę tylko, że była ustawa uchwalana w ostatnim czasie - na kolanie - ta, która dotyczyła blokowania list w wyborach samorządowych. Ona weszła w życie 1 września 2006 roku, przed kilkoma miesiącami i ona również - była taka wrzutka dotycząca tego przepisu, że za nie złożenie w terminie oświadczenia jest utrata stanowiska wójta, burmistrza lub prezydenta. Przypomnę, że wcześniej to była kara finansowa, utrata części wynagrodzenia.

kłamstw Ryszarda Kalisza.

Mówiąc bardzo delikatnie: Rysio Kalisz mija się z prawdą. Otóż zapis w ustawie o bezpośrednim wyborze burmistrza, wójta i prezydenta powstał 8 lipca 2005 roku. A więc przed przegranymi przez SLD wyborami parlamentarnymi. Nie ma więc mowy o represyjnym państwie, które tworzy PiS. Jest za to bardzo krótka pamięć obecnej opozycji. Za ustawą (a więc i tym konkretnym, a dzisiaj spornym wpisem) głosowało 380 posłów z SLD, PO, PiS, PSL, SDPL, Samoobrony, LPR. Nie było ani wstrzymujących się, ani głosujących przeciw. Pełna lista tutaj. Ryszarda Kalisza tłumaczy jedno: nie głosował - mógł nie pamiętać.
Fragment stenogramu z sejmowej debaty nad Ustawą o bezpośrednim wyborze na burmistrza, wójta i prezydenta (całość znajduje się tutaj):

Poseł Witold Gintowt-Dziewałtowski występujący w imieniu klubu parlamentarnego SLD: (...)w przekonaniu moich kolegów i koleżanek klubowych są zdecydowanie pozytywne i tak naprawdę nadają zupełnie nową wartość projektowi ustawy. (...) w imieniu mojego klubu oraz posłów niebędących członkami klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej, chciałbym złożyć dwie poprawki. (...) mandatu pozbawiane byłyby osoby, które dopuściłyby się niezłożenia w terminach określonych w odrębnych przepisach oświadczenia o swoim stanie majątkowym, oświadczenia o działalności gospodarczej prowadzonej przez małżonka, oświadczenia o umowach cywilnoprawnych zawartych przez małżonka lub informacji o zatrudnieniu, rozpoczęciu świadczenia pracy lub wykonywania czynności zarobkowych albo zmianie stanowiska małżonka. (...) Drugi przepis, tej samej natury, dotyczy tym razem już wójtów, burmistrzów i prezydentów, których spotkałyby podobne sankcje, gdyby nie składali w terminie określonych w ustawie oświadczeń majątkowych. (...)

Poseł Bogdan Zdrojewski występujący w imieniu klubu parlamentarnego PO: (...) Projekt nowelizacji ustawy o samorządzie gminnym, ustawy o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta, a także ustawy o referendum lokalnym oraz ustawy Kodeks karny wykonawczy powstał z inicjatywy Platformy Obywatelskiej, co chciałbym podkreślić. (...)

Teraz gdy Anna Paciorkiewicz-Flamenco, o przepraszam Hanna Gronkiewicz-Waltz, padła ofiarą tej ustawy winę zwala... No właśnie? Na co? Oto lista wymówek bufetowej z warszawskiego ratusza:

  1. Nie musiałam w ogóle składać oświadczenia
  2. Spóźniłam się tylko 2 dni (1 dzień, 10 godzin)1
  3. Miałam problemy z interpretacją ustaw (choć 95% samorządowców z różnych Kozich Wólek problemów ze zrozumieniem przepisów nie miało, bez biur prawnych i doktoratów z prawa)
  4. Zostałam źle poinformowana przez własnego pracownika (pracownika urzędu wojewody)1
  5. Przepisy są głupie, choc sami je napisaliśmy i uchwaliliśmy
  6. Skutki ustawy dotyczą wszystkich samorządowców z wyjątkiem Prezydenta Warszawy
  7. Trzeba napisać specjalne prawo działające wstecz
  8. To jest spisek PiS-u na na mnie (na demokrację, na PO)1
  9. To jest zemsta PiS-u za przegrane wybory w Warszawie. PiS nie może pogodzic się z porażką.
  10. Utrata prezydentury to kara nieadekwatna do winy - choc tak wynika z Ustawy
  11. To przez ten wstrętny PiS teraz poniesiemy koszty ponownych wyborów
  12. Trybunał Konstytucyjny i demokracja są po mojej stronie
  13. Nie mogę podać się do dymisji bo mam zobowiązania wobec wyborców. 400 000 głosów ludzi, którzy pragnęli i nadal pragną widzieć mnie prezydentem. Dla nich będę sie trzymac stołka jak rzezp psiego ogona
  14. Bo nie!
1Niepotrzebne skreślić

Powtórzę po raz któryś tam: nie jestem zwolennikiem PiSu, wpisem tym nie chcę bronić partii obecnie rządzącej. Chcę pokazać HIPOKRYZJĘ PO i SLD. Nic więcej.

niedziela, 28 stycznia 2007
Jorgać po swojej branży
Może ktoś umie przetłumaczyć z ichniego na nasz?:-)

W melinie rozmawiają półgłosem trzej znani sobie z widzenia złodzieje:
- Suchy z Diabłem i Małpą byli na fartownej robocie. Zrobili froima na siatkę - mówi pierwszy.
- Wyrąbali klawisz nie głąba - poprawia go drugi.
- Klawisz to się robi z szajbą. Siatkę zakładasz głąbowi na wierchówę - koryguje go trzeci.
- Na jaką wierchówę i na jaki klawisz? - dziwi się pierwszy.
- Wierchówa jest przy katanie, a na siatce bierzesz jelenia do środka.
- Głąba do środka? - zdumiewa się drugi złodziej.
- To robotniki meldują się do seredyny, aby ją wykołować.
- Sztamiak, co ty nawijasz? Głąba walisz gazetą z wierchówy - wtrąca trzeci złodziej.
- Gazetą go nie walniesz, bo to ścianka. I tylko mu przytyrujesz - odpowiada pierwszy.
- Froima i gazetą, co szkisz nią lipko - mówi zdumiony drugi złodziej. Wreszcie pierwszy rozmówca nie wytrzymuje i zaintrygowany zapytuje go:
- Znachcisz kminę?
- Niezgorsza kminię z naszego - odpowiada drugi rozmówca.
- Stuknij twoją branżę.
- Dolina - mówi pierwszy. - a ty? - zwraca się do trzeciego.
- Bomba na sucho - odpowiada tamten.
- Ja systemowo kotłuję włamka na klawiszach - objaśnia drugi złodziej.
- Każdy z nas jorgał po swojej branży. I dlatego zdarzyło się zamieszanie między ludźmi statecznymi.

Garść dowcipów (26)
W pubie kłócą się dwie irlandzkie rodziny:
- Wy, O'Connorowie nie jesteście w najmniejszym calu godni szacunku! Jesteście do tego stopnia niegodni szacunku, że nawet wasz koń nie chce już z wami jeść przy jednym stole!
- E tam - burzy się głowa rodziny O'Connorów - chcieć to on dalej chce, ale nie macie pojęcia jak mu śmierdzi z dupy!

Było około jedenastej w nocy, a za oknem szalała burza, kiedy dr Edberg, miejscowy weterynarz odebrał telefon. W słuchawce usłyszał spanikowany głos starszej pani:
- Panie doktorze, nie mogę rozdzielić moich psów. Chyba powariowały. Jeden wspina się na drugiego! Co mam zrobić?
- Niech pani spróbuje uderzyć je laską, - zasugerował lekarz.
- Już to zrobiłam, ale one nie zwróciły na to uwagi, - wykrzyknęła kobieta.
- No to może niech pani poleje je zimną wodą, to powinno je nieco ostudzić, - poradził weterynarz.
- Tego też próbowałam, ale one tylko wlazły pod łóżko i robią to nadal! Co mam robić?!
- W takim razie, - westchnął weterynarz. - Proszę odłożyć słuchawkę i podejść do psów z telefonem i powiedzieć, że ktoś dzwoni do jednego z nich.
- Naprawdę pan myśli, że to zadziała? - zapytała zdziwiona kobieta.
- W moim przypadku podziałało idealnie.

Sobota przed wielkanocą. Dzieci podnoszą koszyki ze święconką do góry, ksiądz bierze do ręki kropidło i w tym samym momencie facet w pierwszym rzędzie rozpina rozporek i wyciąga fiuta w stronę księdza. Policja, areszt, rozprawa.
- Co oskarżony ma na swoją obronę?
- Gram korespondencyjnie w szachy wysoki sądzie.
- A co to ma wspólnego ze sprawą?!
- Radziłem się znajomego i powiedział mi, że jeszcze mam szansę wygrać partię, ale będę musiał poświęcić konia.

Blondynka przechodząc koło sadu zachwycała się głośno pięknymi drzewami i dorodnymi owocami. Słysząc to właściciel zaproponował:
- Za złotówkę może pani wziąć tyle jabłek, ile zdoła pani unieść.
Blondynka uradowana:
- Świetnie, to ja wezmę za pięć złotych.

John O'Riley był członkiem Irlandzkiego Klubu Mistrzów Toastów i pewnego wieczoru podczas lokalnego konkursu na najlepszy toast wygrał zawody. Jego toast, który został uznany za najlepszy: Wypijmy za najlepsze lata mojego życia spędzone między nogami mojej żony!! Kiedy John wrócił do domu żona spytała jak było na spotkaniu klubu oczywiście pochwalił się, że wygrał konkurs na najlepszy toast. Żona oczywiście spytała jak brzmiał ten toast...
- Wypijmy za najlepsze lata mojego życia spędzone w kościele z moją żoną!!
- To miłe John, że wspomniałeś o mnie w swoim toaście....
Następnego ranka pani O'Riley wybrała się na zakupy i spotkała znajomego policjanta, który też był na konkursie toastów.
- Witam pani O'Riley, toast pani męża był niesamowity, musiał wygrać...
- Faktycznie - rzekła pani O'Riley - ale żeby być całkiem szczerą był tam tylko dwa razy, za pierwszym razem zasnął, a drugi raz musiałam go tam wciągnąć za uszy...

Nowożeńcy wybrali się na wycieczkę samochodową. Nagle auto zatrzymało się. W poszukiwaniu uszkodzenia oboje weszli pod samochód i naprawiali go przez dłuższy czas. Przechodzący tamtędy wędrowiec trącił mężczyznę w plecy i powiedział:
- Nie tylko patrzy na was dwadzieścia osób, ale jeszcze przed pięcioma minutami skradziono wam samochód!

Policjant patrolujący wieczorem miasto w pewnym momencie zobaczył zaparkowany na uboczu samochód. Zaniepokojony podszedł bliżej od tyłu i zobaczył w środku dziewczynę czytającą gazetę i mężczyznę palącego papierosa i nerwowo spoglądającego co chwilę na zegarek. Policjant zastukał w szybkę i pyta:
- Przepraszam ale co Pan tu robi?
- Słucham radia...
- A co robi Pańska towarzyszka?
- Jak to co, czyta gazetę...
Policjantowi sytuacja wydała się jednak nieco podejrzana.
- Przepraszam, że pytam, ale ile lat ma ta pani?
Na to facet spoglądając na zegarek:
- Za 10 minut będzie miała 16.

- Wodzu Dwa Orły - spytał reporter CNN starego Indianina - Jakie zmiany zauważyłeś podczas stu lat swojego życia?
Wódz odpowiedział spokojnie:
- Kiedy biały człowiek odkrył tą ziemię, Indianie tu rządzili. Nie było podatków. Nie było długów. Dużo bizonów. Dużo bobrów. Czyste powietrze. Czysta woda. Kobiety wykonywały całą robotę. Szaman leczył za darmo. Mężczyźni spędzali całe dnie na polowaniu i łowieniu ryb, a całe noce na kochaniu się z kobietami...
Wódz oparł się i uśmiechnął...
- Biały człowiek bardzo głupi - myślał, że może ulepszyć taki system...

W niebie spotkali się: Aleksander Wielki, Fryderyk Wielki oraz Napoleon i razem oglądają wydarzenia w Iraku. Aleksander mówi:
- Wow, gdybym miał tylko jedną uzbrojoną dywizję Busha mógłbym ostatecznie podbić Indie.
Fryderyk mówi:
- Tak, a gdybym ja miał do swojej dyspozycji kilka eskadr Busha, to wówczas Wojnę Siedmioletnią rozstrzygnął bym na swoją korzyść w kilka tygodni.
Nastąpiła dłuższa pauza, podczas której byli dowódcy dalej obserwowali wydarzenia. Wreszcie odezwał się Napoleon:
- A gdybym tylko miał Fox News, nikt nigdy nie dowiedziałby się o klęsce poczas kampanii w Rosji.

Na zebraniu Rady Nadzorczej ostro maglowany jest prezes. Przewodniczący Rady, wyraźnie niezadowolony z wyników spółki, przechodzi do ostatecznego uderzenia:
- A pamięta Pan, jak równo rok temu obiecywał nam, że firma znajdzie się na giełdzie ?!
- No i jest - na giełdzie wierzytelności.

Facet wszedł do sklepu z bielizną podszedł do sprzedawczyni i nieśmiało powiedział:
- Chciałbym kupić stanik dla żony...
- Jakiego rodzaju?
- Rodzaju? To są różne rodzaje?
- Proszę spojrzeć - powiedziała sprzedawczyni i pokazała mu całe mnóstwo staników we wszystkich możliwych kolorach, rozmiarach, kształtach i materiałach. Gościu wyglądał na strasznie zakłopotanego... Sprzedawczyni uśmiechnęła się i powiedziała:
- Tak naprawdę, pomimo tej różnorodności, są tylko cztery typy staników: Katolicki, Armii Zbawienia, Prezbiteriański i Baptystyczny...Jaki pan sobie życzy?
Facet, jeszcze bardziej zaskoczony poprosił o wytłumaczenie różnicy między tymi typami...
- To proste - rzekła sprzedawczyni - Katolicki wspiera masy, Armii Zbawienia podnosi upadłych, Prezbiteriański pozwala im stać prosto, a Baptystyczny robi góry z malutkich pagórków...

Trzy dziewczyny należące do klubu Golden Girls zakończyły doczesny żywot i znalazły się w czyśćcu, gdzie ze zdziwieniem zaobserwowały, iż cała podłoga pokryta jest szwendającymi się wszędzie kaczkami. Dyżurujący anioł poinformował Golden Girls, żeby starały się nie nadepnąć na żadną z tych kaczek pod groźba dalszej pokuty. Nie minęło 5 minut, gdy jedna z dziewcząt nastąpiła na kaczkę. W chwilę później zjawił się anioł prowadzący wyjątkowo szpetnego faceta podobnego do byłego Sekretarza Stanu w rządzie Clintona:
- Za to, że nie posłuchałaś ostrzeżenia będziesz przykuta do najbrzydszego mężczyzny w czyśćcu aż do końca swego pobytu tutaj - powiedział anioł skuwając oboje kajdankami.
W ciągu następnych 10 minut drugiej z dziewcząt przytrafiła się podobna przygoda i ponownie zjawił się anioł z facetem jeszcze brzydszym od poprzedniego; skrzyżowanie pawiana z urbanem, zakuwając razem oboje kajdankami. Pozostała z trzech dziewcząt starała się poruszać z największa ostrożnością, unikając jakiegokolwiek kontaktu z kaczkami, co jej się przez dłuższy czas udawało. Po pewnym okresie czasu zjawił się anioł prowadząc bardzo atrakcyjnego, przystojnego, doskonale zbudowanego młodego mężczyznę po czym bez słowa skul oboje kajdankami.
- To nawet nagradzają w tym czyśćcu - uśmiechnęła się dziewczyna do towarzysza niedoli.
- Nie interesuje mnie twoja historia - odpowiedział pokutnik ponuro - ja tylko tyle wiem, że niechcący nastąpiłem na jakąś cholerna kaczkę.

Rzecz dzieje się w "epoce późnego Gierka". Do sklepu mięsnego wchodzi facet i mówi:
- Co mogę kupić do jedzenia? Ekspedientka odpowiada:
- To co widać.
- To pół kilograma orła poproszę.

Dzień przed wyborami trzech polityków wybrało się na ryby, żeby się odstresować. Zarzucili sieć i zaplątała się w nią złota rybka. Miała jak zwykle trzy życzenia, więc na każdego wypadło po jednym. Pierwszy myśli: na cholerę mi ta cała polityka jak już teraz mogę mieć wszystko i poprosił rybę o milion dolarów. Drugi też olał karierę i wybrał kasę. Tylko trzeci myśli i myśli bo nie może się zdecydować. W końcu wyciągnął komórkę i zadzwonił do domu. Po konsultacji z żoną poprosił rybę o elekcję. Po wyborach spotykają się ponownie na rybach. Pierwszy chwali się jaki ma dom i samochody. Drugi też opowiada o beztroskim życiu i panienkach na jakie go stać. Tylko trzeci siedzi wkurwiony i milczy.
- No co? Nie jesteś zadowolony?
- Nie! Ja wolałem kasę, to żonie się zachciało.
- No to przynajmniej żona jest zadowolona...
- Weźcie się kulwa odpieldolcie!!!!

Krótko przed wybuchem drugiej wojny światowej nauczyciel w niemieckiej szkole pyta dzieci o pierwszą wojnę światową:
- Hans, dlaczego Niemcy przegrali wojnę?
- Bo w niemieckim kwatermistrzostwie byli Żydzi. I ci Żydzi sabotowali dostawy. I niemieccy żołnierze nie mieli co jeść i nie mieli amunicji. Dlatego Niemcy przegrały wojnę!
- Bardzo dobrze, Hans. A twoim zdaniem, Helmut?
- Bo w lazaretach byli żydowscy lekarze. I oni mordowali na stołach operacyjnych niemieckich żołnierzy. Dlatego Niemcy przegrały wojnę!
- Bardzo dobrze, Helmut. A teraz ty Icchak. Nooo, powiedz mi, Żydku, dlaczego Niemcy przegrały wojnę?
- Bo w sztabie generalnym byli Żydzi...
- MILCZ, parchu! - przerywa nauczyciel. - W niemieckim sztabie generalnym nigdy nie było Żydów!
- A czy ja to powiedziałem? Ja mówię, że we francuskim sztabie generalnym byli Żydzi. I dlatego Niemcy przegrały wojnę...

Dwóch żebraków spotyka się na ulicy Kijowa.
- Wiesz byłem w pałacu Brodzkiego.
- A ile dostałeś?
- Złotówkę.
- Tak mało??!!
- Nie chciałem nalegać. Wydaje mi się, że Brodzkiemu źle się teraz powodzi. Zajrzałem do salonu i, uważasz na własne oczy widziałem, że jego dwie córki grały na jednym fortepianie...

Stary rabin przechadzał się ulicami Nowego Jorku. W pewnym momencie silny wiatr strącił z jego głowy kapelusz i przewiał kilkadziesiąt metrów wzdłuż ulicy. Rabi jako, że już starszy człowiek poruszający się o lasce próbował dogonić nakrycie głowy, lecz niestety....Widząc to młody człowiek podbiegł, podniósł kapelusz i wręczył go właścicielowi. Stary Żyd bardzo szczęśliwy, że odzyskał swoją ulubioną rzecz, położył rękę na ramieniu młodzieńca i rzekł:
- Niech Cię Bóg błogosławi i szczęście będzie przy Tobie.
Młodzieniec zaskoczony błogosławieństwem od starego Rabina pomyślał, że to jego szczęśliwy dzień, więc udał się na wyścigi konne.
W pierwszej gonitwie postawił na konia o imieniu "Panama", za którego płacono 20:1. "Panama" przyszła do mety jako pierwsza. W drugiej gonitwie postawił całość na "Stetsona"-30:1-i ponownie wygrał. Gdy wrócił do domu całą historię opowiedział żonie.
- W takim razie gdzie masz pieniądze? - zapytała połowica.
- Widzisz w trzeciej gonitwie wszystko postawiłem na "Chateau" i przegrałem.
- Ty debilu "chateau" to zamek, "chapeau" to jest nakrycie głowy!
- Wiesz,ale to i tak nie ma najmniejszego znaczenia, bo wygrał jakiś japoński koń o nazwie "Yarmulka"

Baron Rotszyld jest bardzo zajęty. Lokaj wprowadza gościa. Baron nie odrywając wzroku od papierów powiada:
- Proszę sobie przysunąć fotel.
- Jestem księciem Charles Louis de Gramont.
Rotszyld:
- Proszę przysunąć sobie dwa fotele...

Trzech przedstawicieli różnych wyznań dyskutowało nad poważnym pytaniem: Kiedy zaczyna się życie? Ksiądz katolicki stwierdził: W chwili poczęcia, pastor powiedział: W chwili narodzin dziecka a rabin na to: Kiedy spłacisz hipotekę, a wszystkie dzieci są po ślubie

Znalezione na joemonster.

piątek, 26 stycznia 2007
Michel Platini nowym sternikiem UEFA
No i mamy nowego przewodniczącego UEFA'y. Został nim genialny piłkarz Michel Platini. Obiecuje on między innymi zrównanie w szansach w starcie w Lidze Mistrzów wszystkich mistrzów krajowych. Ma nie być już tak, że mistrz Islandii, w przeciwieństwie do na przykład WICEMISTRZA Hiszpanii, by zagrać w tzw. lidze mistrzów musi przebrnąć przez kilka faz eliminacyjnych. Ciekawe co wyjdzie z tych deklaracji. Mam nadzieję, że nie była to li tylko i wyłącznie wyborcza gra mająca na celu "kupno" głosów słabszych piłkarsko federacji.

A co nowy przewodniczący mówi o sytuacji w polskim futbolu? Właściwie nic czego nie można się było spodziewać. Streszczając: "tańczcie tak jak wam FIFA zagra, bo i tak jesteście za słabi by nam podskoczyć". Tym samym międzynarodowe władze przyzwalają na korucję. Bo jak wiadomo człowiek bez honoru, jakim jest Listkiewicz, na tę korupcję przyzwala już ładnych kilka lat...

czwartek, 25 stycznia 2007
Najdziwniejszy wirus komputerowy
Popper - wirus to czy nie wirus? - oto jest pytanie! Popper, po zainfekowaniu komputera niszczy konkurencję. W jaki sposób? Po zainfekowaniu kompa ściąga on z pirackiego serwera program antywirusowy i instaluje go. Program ten, nie eliminując Poppera, niszczy wszystkie inne wirusy i robaki internetowe na zaatakowanym komputerze, czyli niszczy konkurencję.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5